„Karny batalion”, „Bolshoj”, „Admirał”, „Anna Karenina” to tylko kilka z 32 produkcji rosyjskich lub powiązanych z producentami rosyjskimi, które od stycznia 2016 r. zakupiła TVP. To niewiele, zważywszy, że wszystkich umów licencyjnych z kontrahentami zagranicznymi zawarła ok. 6 tys.

Po agresji Rosji na Ukrainę TVP zdjęła z ramówki wszystkie filmy i seriale, także bajki dla dzieci, w tym lubianą bajkę dla dzieci „Masza i Niedźwiedź” (w sumie rosyjskich seriali animowanych TVP kupiła pięć). Wśród rosyjskich licencji na emisję są także niezależne filmy dokumentalne, jak „Mój przyjaciel Borys Niemcow” o opozycjoniście zamordowanym siedem lat temu w centrum Moskwy czy film „Natalia Gorbaniewska: Nie jestem bohaterką” o rosyjskiej dysydentce i laureatce m.in. Nagrody im. Giedroycia przyznanej przez „Rzeczpospolitą” za działalność na rzecz polskiej racji stanu.

Czytaj więcej

Cannes 2022: Szlaban dla Rosjan

Zapytaliśmy TVP m.in., które seriale czy filmy rosyjskie wrócą na polską antenę i jakie argumenty o tym zdecydują – media spekulowały, że powrócić może ulubiony serial widzów TVP „Stepowa miłość”.

„Układ ramówkowy Telewizji Polskiej w związku z rosyjską inwazją na Ukrainę został niemal natychmiast zmieniony. Rosyjskie produkcje emitowane na antenach TVP oraz dostępne na TVP VOD zostały zawieszone. TVP w tej chwili nie planuje ich powrotu. Szczegóły umów licencyjnych z kontrahentami objęte są klauzulą poufności” – odpowiada nam zespół prasowy TVP. Zapytaliśmy bowiem, czy stacja zerwie umowy licencyjne.

TVP zakupiła także 15 licencji na emisję produkcji ukraińskich. To m.in. „Ukraine, goodbye”, „Zniewolona” czy dokumenty, jak „Kakofonia Donbasu” i nieznana historia Kazimierza Malewicza, rosyjskiego malarza awangardy autorstwa Olgi Zakharovej.

Czytaj więcej

Ukraina tematem głównym Millennium Docs Against Gravity

Grupa posłów zapytała ministra kultury, jakie były koszty zakupu licencji rosyjskich produkcji. Jacek Kurski, prezes TVP, odmówił odpowiedzi, tłumacząc, że „Wartość umów licencyjnych stanowi tajemnicę handlową przedsiębiorstwa oraz z uwagi na klauzule poufności zawarte w międzynarodowych kontraktach licencyjnych ujawnienie takich informacji wiąże się z konsekwencjami prawnymi”.

Juliusz Braun, były szef TVP, uważa, że nie należy wszystkiego co rosyjskie czy radzieckie „wrzucać do jednego worka”. – Tam, gdzie jest ślad propagandy, na pewno tak, ale czy ulubiona bajka może nam jakkolwiek zaszkodzić? W każdej sytuacji należy zachować zdrowy rozsądek – mówi Juliusz Braun.