Reklama

Wierszalin bulwersuje formą, a nie treścią

Spektakl Piotra Tomaszuka może wstrząsnąć sumieniami, jednak nie samą instytucją Kościoła.

Publikacja: 27.04.2008 19:16

Stanisław Wyspiański "Klątwa", reż. Piotr Tomaszuk

Stanisław Wyspiański "Klątwa", reż. Piotr Tomaszuk

Foto: Materiały Organizatora, Bartek Sejwa Bar Bartek Sejwa

Po prasowych wypowiedziach reżysera i szefa Teatru Wierszalin można się było spodziewać, że nowe odczytanie "Klątwy", powstałe po 14 latach od poprzedniej inscenizacji, będzie obrazoburcze i pociągnie za sobą lawinę protestów. Jeśli miałoby to nastąpić, to – jak bywało z innymi przedstawieniami Wierszalina – głównie ze strony osób, które przedstawienia nie obejrzą.

Sobotnia premiera uzmysłowiła, że w tragedii Stanisława Wyspiańskiego nadal tkwią olbrzymie możliwości interpretacyjne, choć spektakl nie niesie bluźnierczych treści i nie łamie żadnych tabu.

Historię, która pod koniec XIX wieku wydarzyła się w podtarnowskiej wsi Gręboszów, usłyszał Wyspiański z ust żony Teofili Spytkówny. Wiejska gromada winą za klęskę suszy obarczyła młodą służącą na plebanii żyjącą w grzesznym związku z księdzem. Dwójkę ich małych dzieci zaszczuta nieszczęśnica wrzuciła w obłędzie w ogień.

Sztuka zainspirowana tymi wydarzeniami została opublikowana w prowadzonym przez Stanisława Przybyszewskiego "Życiu" – 15 sierpnia 1899 r., a więc w święto Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. W obliczu tego faktu wszelkie dzisiejsze próby łamania tabu za pomocą "Klątwy" muszą się wydać niewinne. Jeśli Tomaszuk czymś bulwersuje, to śmiałością formalnych rozwiązań.

W jego "Klątwie" mamy do czynienia przede wszystkim z ludzką słabością. Ksiądz (Dariusz Zakrzewski) uległ pokusie ciała, łamiąc dogmat celibatu i żyjąc w śmiertelnym grzechu z Młodą (Katarzyna Siergiej). Nie czuje w sobie siły do noszenia sutanny, w którą de facto ubrała go zaborcza Matka (Edyta Łukasiewicz-Lisowska).

Reklama
Reklama

Chłopska społeczność zbuntuje się wobec tego związku dopiero wtedy, gdy wieś zacznie nękać susza – odczuwana jako dopust boży. Młody pleban próbuje utrzymać resztki autorytetu, obłudnie powstrzymując się od chrztu nieślubnego dziecka Dziewki (Ewa Gajewska) i bezskutecznie swatając ją z Parobkiem (Karol Smaczny). Konflikt Księdza z parafianami nieoczekiwanie wyprowadzą na plan pierwszy Pustelnika (Rafał Gąsowski) – jak na guru zbyt skorego do ironizowania na temat słabości bliźnich. Jego na wpół pogańskie słowa o konieczności ofiary zostaną przez Młodą źle zinterpretowane.

W porównaniu z poprzednią "Klątwą", eksponującą pułapki miłosnego zauroczenia, Tomaszuk zrobił głębsze i bardziej gorzkie przedstawienie o niewoli instynktów. Nikt tu nie czuje się pewnie we własnej skórze ani nie szuka win w sobie. Z wyjątkiem Księdza, który i tak zgubi duszę dla złudy – świętego spokoju w doczesnym życiu.

Krystalicznie czyste widowisko Wierszalina budują sceny, w których można się doszukać twórczej kontynuacji estetyki teatru Kantora i Szajny. Wspaniała zbiorowa gra wszystkich aktorów, poruszających się w wystukiwanym chodakami rytmie, uzupełnia świetliście jasna kościelna muzyka organowa, stanowiąca kontrapunkt do poczynań ciemnej i wyrachowanej ludzkiej ciżby. W żadnym wypadku nie jest to atak na polski Kościół – najwyżej na jego dalece niedoskonałych wyznawców.

Stanisław Wyspiański "Klątwa", reż. Piotr Tomaszuk, scenografia Eva Farkasova, muzyka Piotr Nazaruk, Teatr Wierszalin, Supraśl, premiera 26 kwietnia

 

 

Reklama
Reklama
Teatr
Styczniowe premiery Teatru TV bez wyróżnień
Teatr
Piotr Domalewski po „Ministrantach” wraca do teatru dyskutować o polskich bohaterach
Teatr
Anna Dymna wróciła do Teatru TV. TVP VOD ma „Norymbergę" z Crowem na wyłączność
Teatr
„Europa” Warlikowskiego: a nie mówiłem, że jesteśmy mordercami i kanibalami?
Teatr
„Europa” Krzysztofa Warlikowskiego. Cielecka, Chyra, Ostaszewska o krwawych tajemnicach Europy
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama