"Wypiór". Mickiewicz był hipsterem i grasuje na Zbawiksie

W „Wypiórze” warszawskiego Teatru Imka z Magdą Boczarską, Mateuszem Banasiukiem i Oskarem Hamerskim, znajdziemy potwierdzenie znanej prawdy, że Mickiewicz wielkim poetą był. I że jesteśmy „wszyscy z niego”. Nawet hipsterzy.

Publikacja: 29.04.2024 07:23

Oskar Hamerski jako Mickiewicz, Mateusz Banasiuk i Magdalena Boczarska

Oskar Hamerski jako Mickiewicz, Mateusz Banasiuk i Magdalena Boczarska

Foto: Materiały Prasowe

Na początku był Facebook. To tam Grzegorz Uzdański narodził się jako poeta piszący pastisze. Pastisze, nie parodie - to bardzo ważne. Na swojej stronie „Nowe wiersze sławnych poetów” publikował teksty imitujące styl klasyków od Kochanowskiego po Szymborską. Celem Uzdańskiego nie było jednak ośmieszanie. Szło mu raczej o pokazanie, że za pomocą dawnych form literackich można się wypowiadać na tematy najzupełniej współczesne. To dlatego Jan Kasprowicz apeluje o lajki za swój ostatni post, a Juliusz Słowacki opowiada o wizycie w galerii handlowej.

Grzegorz Uzdański i płaszcz Konrada

To z ducha „Nowych wierszy sławnych poetów” narodził się „Wypiór”. Napisana klasycznym trzynastozgłoskowcem (i nominowana do „Paszportu Polityki”) opowieść o pewnej parze z okolic warszawskiego Zbawixa, która mieszka pod jednym dachem z Adamem Mickiewiczem. Czy, ściślej mówiąc, z upiorem, w jakiego przeistoczył się wieszcz. Przesłanie tekstu Uzdańskiego jest jasne. Mickiewicz, choć zmarł ponad 160 lat temu, jest wiecznie żywy, bo kultura polska wciąż tkwi w romantycznym paradygmacie. Mimo że co jakiś czas ktoś próbuje „zrzucić z ramion płaszcz Konrada”.

Czytaj więcej

Premiera spektaklu "Wypiór", czyli Mickiewicz-wampir grasuje po Warszawie

Po autorze z poczuciem humoru i niezwykłym talentem do pisania stylistycznych pastiszy można się było takiego tekstu spodziewać. Zaskoczenie zaczyna się, kiedy „Wypiór” wkracza na scenę. Pierwszą, bardzo skromną, inscenizację przygotowała warszawska Syrena, drugą Imka. Choć tekst Uzdańskiego wydaje się zupełnie niesceniczny, przedstawienie Pawła Świątka jest bardzo dobre. Zabawne i poważne jednocześnie, a do tego pełne zaskoczeń. Jest to w znacznej mierze zasługa dobrego, momentami wręcz doskonałego, aktorstwa trojga głównych bohaterów.

Po pierwsze cała trójka doskonale podaje tekst pisany wierszem. Mówią trzynastozgłoskowcem tak jakby to była forma najzupełniej współczesna, którą można mówić o rozterkach zagubionych millenialsów. Aktorskie małżeństwo Magdalena Boczarska i Mateusz Banasiuk (pierwszy raz wspólnie na scenie) gra tu parę, której związek powoli, lecz nieubłaganie, się rozpada. Ona, mimo talentu, nie może ukończyć książki. Tymczasem on, mimo ewidentnego braku literackich umiejętności, pisze wiersz za wierszem. Uczucie wygasa, bohaterowie nie są w stanie się porozumieć, a on za problemy w związku obwiania tytułowego „Wypióra”. Mieszkającego w szafie wampirycznego Mickiewicza, który nocami wychodzi na żer, żeby skosztować krwi. Magdalena Boczarska i Mateusz Banasiuk mogą się w swoich rolach podobać. Ona pokazuje widzom całą paletę emocji – od entuzjazmu po depresyjną bierność, kiedy zauważa, że jej próba ratowania związku nie ma szans. On jest zakochanym w sobie egoistą, niepewnym własnej wartości i nie potrafiącym znaleźć swojej drogi.

Oskar Hamerski jako Mickiewicz

Ale to przedstawienie nie mogłoby się udać, gdyby nie Wypiór Oskara Hamerskiego. To przed aktorem grającym tytułową rolę stało najtrudniejsze zadanie: zagrać wieszcza, który surfuje po sieci i jednocześnie jest wampirem. W każdej chwili można się obsunąć w parodię i szarżę. Tymczasem tu nic takiego się nie dzieje. Hamerski potrafi wydobyć z przedziwnej postaci Wypiora wiele subtelności. Bywa zabawny, ale również liryczny, a nawet dramatyczny. Nic dziwnego, że współczesna dziewczyna ulega jego urokowi i wybiera jego towarzystwo kosztem partnera-nieudacznika. Hamerski wydaje się idealnym odtwórcą roli wampirycznego Mickiewicza, tym bardziej intrygujące wydaje się jak tę postać zagra (zastępujący go od czasu do czasu) dyrektor Imki Tomasz Karolak. Aktor o zupełnie innym temperamencie.

Ale najważniejszy wniosek, jaki płynie z sukcesu teatralnego „Wypióra”, jest następujący: polski romantyzm naprawdę jest wiecznie żywy. Hipsterzy też czytają Mickiewicza i zdają się rozumieć, że jesteśmy „wszyscy z niego”.

Na początku był Facebook. To tam Grzegorz Uzdański narodził się jako poeta piszący pastisze. Pastisze, nie parodie - to bardzo ważne. Na swojej stronie „Nowe wiersze sławnych poetów” publikował teksty imitujące styl klasyków od Kochanowskiego po Szymborską. Celem Uzdańskiego nie było jednak ośmieszanie. Szło mu raczej o pokazanie, że za pomocą dawnych form literackich można się wypowiadać na tematy najzupełniej współczesne. To dlatego Jan Kasprowicz apeluje o lajki za swój ostatni post, a Juliusz Słowacki opowiada o wizycie w galerii handlowej.

Pozostało 86% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Teatr
Spektakl „1989” nareszcie zostanie pokazany w TVP
Teatr
Długi weekend w warszawskim Teatrze Capitol
Teatr
Pierwsze decyzje Minister Kultury. Dorota Ignatjew dyrektorką Starego Teatru w Krakowie.
Teatr
„Biedermannowie” w Łodzi. Woleli zginąć, niż iść do obozu NKWD
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie
Teatr
„Romeo i Julia” w Teatrze Wielkim w Łodzi. Pięcioletnia licencja na miłość
Materiał Promocyjny
Jak sztuczna inteligencja może być wykorzystywana przez przestępców cybernetycznych?