Trzy ugrupowania opozycyjne – liberałowie, liberalni demokraci i Nasza Mołdawia – zbojkotowały głosowanie, a kandydatce komunistów, którą była premier Zinaida Grecianii, zabrakło jednego głosu do zwycięstwa. Ponieważ była to już druga, nierozstrzygnięta tura wyborów prezydenckich, zgodnie z konstytucją parlament będzie musiał zostać rozwiązany.

– Nie braliśmy udziału w głosowaniu, bo uważamy, że przedterminowe wybory parlamentarne są jedyną szansą na przywrócenie praworządności i demokracji – powiedziała „Rz” wiceprzewodnicząca Partii Liberalnej deputowana Corina Fusu.

Po wyborach 5 kwietnia opozycja oskarżyła władze o ich sfałszowanie. Komuniści uzyskali w nich 61 mandatów, czyli tyle, ile trzeba do wyboru głowy państwa. Doszło do gwałtownych protestów, które przerodziły się w zamieszki. Bardzo wielu demonstrantów zostało aresztowanych. Po przeliczeniu głosów liczba mandatów dla komunistów zmalała do 60.

– Wysunęliśmy żądania pod adresem władz, chcemy dostępu do radia i telewizji. Chcemy też, by misja UE zbadała przebieg demonstracji po 5 kwietnia, a także, by wybory odbywały się pod międzynarodową kontrolą. Wtedy będą demokratyczne – mówi Corina Fusu.