Prezydent m.in. powiedział: "Wiadomo, kto za to odpowiada. Winny czy niewinny, ty jesteś prezydentem i ty za to odpowiadasz. I dlatego więc mówić, że winę ponoszą piloci, że oni zadecydowali o lądowaniu, jest niewłaściwe."

Prezydent objaśnił, że jego zdaniem, gdy pojawią się problemy podczas lotu prezydenckiego samolotu, dowódca lotu informuje o tym prezydenta. "Prezydent pyta, czy możliwe jest lądowanie, i ostatnie słowo i tak należy do niego, a pilot musi się podporządkować".

Łukaszenko przypomniał też o sytuacji z lotem prezydenta Kaczyńskiego do Gruzji w sierpniu 2008. "Dla mnie i takich jak ja to bardzo ważna lekcja, my prezydenci powinniśmy pamiętać, że w samolocie znajduje się jeszcze 100 ludzi, którzy mają rodziny" powiedział białoruski prezydent dodając, że "z techniką było wszystko w porządku. Niewłaściwa była decyzja głównego człowieka."

Białoruski prezydent wyraził też swój żal, że "zginął prezydent oraz i inni urzędnicy przyjacielskiego kraju". Białoruś podczas niedzielnych uroczystości będzie reprezentował Borys Batura - szef izby wyższej białoruskiego Zgromadzenia Narodowego.