Do zamachu doszło w parku nad jeziorem Kandawgyi w czasie obchodów święta wody, które rozpoczyna birmański Nowy Rok. Do tej pory nikt nie przyznał się do podłożenia ładunków wybuchowych.

Ostatni raz do podobnych zamachów doszło w rządzonej przez wojskową juntę Birmę pięć lat temu. Wtedy władze obwiniły o wywołanie eksplozji ugrupowania walczące o prawa Karenów, jednej z mniejszości etnicznych. Do wybuchów doszło w czasie, kiedy Birma przygotowuje się do pierwszych od dwudziestu lat wyborów. Partia liderki opozycji Aung San Suu Kyi Narodowa Liga na rzecz Demokracji ogłosiła wcześniej, że nie weźmie w nich udziału, ponieważ - jej zdaniem - przepisy wyborcze są nieuczciwe.