Korespondencja z Moskwy
W części miasta odbywają się uzupełniające wybory do rady miejskiej. Są konieczne, bo gubernator Walentina Matwijenko (z putinowskiej Jednej Rosji) musi wejść do rady, by ta delegowała ją do Senatu Federacji, gdzie czeka już na nią fotel przewodniczącej izby.
Wybory zarządzono późno i niemal konspiracyjnie. Niemniej opozycjoniści zorganizowali się i zaczęli kampanię, by uniemożliwić zwycięstwo gubernator. Przy czym, co jest nowością, demokraci z Jabłoka i niezarejestrowanej Partii Parnas porozumieli się z politykami Sprawiedliwej Rosji – ugrupowania opozycji koncesjonowanej przez władze, ale ostatnio wyrażającego antykremlowskie tendencje.
Można sądzić, że to porozumienie rozdrażniło władze i skłoniło do radykalnego zastosowania, jak się mówi w Rosji, „administratiwnogo resursa" – czyli siłowego oddziaływania na proces wyborczy.
I w ciągu dwóch dni: – Dziennikarka pisma „Fontanka" Aleksandra Garmażapowa, która dostała się na spotkanie, na którym przedstawiciele administracji naciskali na biznesmenów, by agitowali za gubernator, straciła pracę. A jej reportaż po kilku godzinach został zdjęty z internetowej strony pisma.