Na przybycie przewodniczącego Komisji Europejskiej Królewski Instytut Spraw Międzynarodowych (Chatham House) czekał dziesięć lat. Ale było warto. Gdy kończący za miesiąc pracę w Brukseli Portugalczyk w końcu wczoraj zaproszenie przyjął, jego wystąpienie wywołało nad Tamizą burzę.
– To że można prowadzić rokowania jednocześnie tonem i argumentami, które podważają fundamentalne zasady integracji i obrażają inne kraje członkowskie, jest iluzją. Byłoby historycznym błędem, jeśli w tych sprawach (imigracji – red.) Wielka Brytania nadal będzie odrzucać swoich naturalnych sojuszników w Europie Środkowo-Wschodniej, skoro sama była jednym z najsilniejszych zwolenników ich przyjęcia do Unii – oświadczył Barroso, najbardziej anglofilski spośród przewodniczących Komisji Europejskiej ostatnich 30 lat.