Znaleziono ją w hali lotniska podczas rutynowego prześwietlania bagaży – powiedział zastępca szefa policji w Windhuku Vilio Hifindaka.
Według niemieckiego Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA) walizka zawierała detonator z mechanizmem zegarowym i baterie. Na razie nie wiadomo jednak, czy ładunek jest prawdziwy czy to atrapa. Według agencji Reuters do walizki była przyczepiona kartka z napisem „test”. Przed odlotem ponownie przeszukano wszystkich 296 pasażerów samolotu. Wyładowano ich bagaże i ponownie je prześwietlono. W nocy ze środy na czwartek samolot z sześciogodzinnym opóźnieniem wylądował w końcu w Monachium.
Pracownicy BKA udali się do Namibii, by zbadać ładunek. Niemieckie władze zaostrzyły środki bezpieczeństwa w kraju, m.in. na dworcach i lotniskach.
Według ministra spraw wewnętrznych Thomasa de Maiziere’a z informacji przekazanych przez zagraniczne służby wynika, że Niemcom grozi atak terrorystyczny. – Może do niego dojść już pod koniec listopada – powiedział de Maiziere w środę w Berlinie. Zdaniem ekspertów celami ataku mogą być aglomeracje, takie jak Berlin, Hamburg, Monachium i Zagłębie Ruhry.