Jacek Przybylski z Waszyngtonu
Prywatna plaża, basen, boisko do koszykówki, miejsce do gry w golfa i duża rezydencja z pięcioma sypialniami. Blue Heron Farm – kurort leżący na niewielkiej wyspie Martha's Vineyard na Atlantyku – jest wart 20 mln dolarów. Za tydzień luksusowego urlopu trzeba tam wydać 50 tysięcy dolarów (około 144 tysięcy złotych).
Właśnie tam trzeci rok z rzędu wyleciał wczoraj z rodziną na dziesięciodniowe wakacje Barack Obama. Wiadomość o luksusowym urlopie pierwszej rodziny Ameryki, gdy bezrobocie w USA wciąż wynosi 9,1 proc., wywołała tym razem wyjątkowo potężną lawinę krytycznych komentarzy.
Krytyka z różnych stron
Portal "Politico" zwrócił uwagę na hipokryzję prezydenta, który obiecywał, że nie spocznie, dopóki każdy Amerykanin nie znajdzie pracy.
– Jeśli ktoś jest prezydentem Stanów Zjednoczonych, a naród jest pogrążony w kryzysie, a mamy kryzys na rynku pracy, to nie powinien robić sobie wakacji – przekonywał Mitt Romney. Jeden z czołowych republikanów, który chce w przyszłym roku walczyć o Biały Dom, zaapelował do prezydenta, by wracał do biura, ściągnął do Waszyngtonu urlopujących kongresmenów i ratował gospodarkę.