"Rz": Dlaczego to właśnie niewielki Katar najbardziej z państw arabskich poparł rewolucjonistów w Libii, dostarczając im nawet broń?

Hadi Naser al Hadżri:

Poparcie to miało wszelkie prawne przesłanki. Były odpowiednie rezolucje Rady Współpracy Zatoki Perskiej, Ligi Arabskiej i ONZ. I to naród libijski poprosił emira Kataru o pomoc, gdy wojska Kaddafiego otoczyły powstańczą stolicę Bengazi i zapowiadało się, że się z nią krwawo rozprawią.

Ale innych krajów arabskich te rezolucje nie skłoniły do takiego wsparcia libijskiej rewolucji.

Poza prośbą Libijczyków i rezolucjami nic się za tą decyzją emira Kataru nie kryje. Pomagały zresztą też Zjednoczone Emiraty Arabskie. A inne kraje arabskie były zazwyczaj zajęte rewolucjami na swoim terytorium.

Katar oczekuje teraz jakiejś nagrody od nowych władz Libii?

Autopromocja
Ranking Samorządów

Poznaj najlepsze samorządy w Polsce

WEŹ UDZIAŁ

Jak powiedział emir Hamad ibn Chalifa al Sani, Katar jest na tyle bogaty, że nie potrzebuje kontraktów z nowym rządem Libii. Już przed rewolucją mieliśmy w tym kraju inwestycje warte miliardy dolarów.

Czy nie obawia się pan, że arabska rewolucja może dotrzeć i do Kataru?

Trzeba się przyjrzeć przyczynom tych rewolucji. Do- prowadziły do nich korupcja, wysokie bezrobocie, bieda i represje. A w Katarze te zjawiska nie występują. Mamy najwyższy na świecie dochód narodowy na mieszkańca. Nie ma represji. Nie ma bezrobocia. Edukacja, prąd i woda są za darmo, obywatele dostają ziemię i kredyty na budowę domu. Katar to ostatnie miejsce w świecie arabskim do przeprowadzania rewolucji.

Wkład w szerzenie nastrojów rewolucyjnych w świecie arabskim miała katarska telewizja al Dżazira. Na ile jest to celowa polityka państwa?

To niezależna od państwa wielka stacja, którą ogląda 45 milionów ludzi w krajach arabskich. Na początku swojego istnienia al Dżazirę (powstała w 1996 r.) wspierały finansowo władze, którym zależało na rozbiciu monopolu telewizji państwowych w krajach arabskich i na tym, by Arabowie mieli dostęp do informacji. Teraz utrzymuje się sama. Jesteśmy świadomi, że miała udział w obaleniu kilku dyktatorów. Stała się głosem ludzi, którzy wcześniej nie mieli głosu. Stała się głosem rewolucji.

Może al Dżazira zagrozi kiedyś i władzy w Katarze?

Odwrotnie, umacnia ją. Po zwycięstwie rewolucji w Tunezji, Egipcie i Libii bardzo wzrosła tam sympatia nie tylko do al Dżaziry, ale i do władz katarskich. A sympatia Tunezyjczyków, Egipcjan, Libijczyków przekłada się na wzrost poparcia i samych Katarczyków do ich władz.

Dla Polski Katar jest szansą na to, by gaz płynął nie tylko z Rosji. 20 – 21 października wizytę w Polsce złoży emir Kataru. Jakie interesy ma Katar w Polsce?

Na razie szykujemy się do dostarczania statkami gazu Polsce, od 2014 roku przez 20 lat po 1,5 mld m sześc. rocznie. Rozważamy inwestycje w energetykę, górnictwo, rolnictwo. Katar od 2020 roku ma być krajem, w którym to nie gaz i ropa, jak obecnie, będą głównym źródłem dochodów. Mają nim być właśnie inwestycje zagraniczne.

—rozmawiał Jerzy Haszczyński