Szczególnie oczekiwana była dyskusja o przyszłości Unii Europejskiej wywołana przemówieniem premiera Wielkiej Brytanii Davida Camerona, który zażądał głębokich reform w UE i zapowiedział – w razie swojej wygranej w kolejnych wyborach – referendum na temat przyszłości swojego kraju we wspólnocie.
Cameron powtórzył w czwartek w Davos swoje wcześniejsze tezy z Londynu. Zadeklarował, że Wielka Brytania pod jego rządami nie jest zainteresowana scentralizowaną, kontynentalną strukturą polityczną. Oświadczył, że „wpychanie krajów do unii politycznej jest błędem".
Zaznaczył, że Wielka Brytania nie będzie unikała angażowania się w działania, w których potrzebna jest współpraca i solidarność całej Europy, takie jak zwiększanie konkurencyjności, walka z terroryzmem, walka ze zmianą klimatu.
– Ale scentralizowana unia polityczna? To nie dla mnie, nie dla Wielkiej Brytanii – powiedział. Z drugiej strony podkreślił, że „nie odwraca się plecami do Europy", a wręcz przeciwnie – poszukuje sposobów na stworzenie Europy bardziej konkurencyjnej, otwartej i elastycznie reagującej na wyzwania.
Najbardziej oczekiwane w czwartek było wystąpienie kanclerz Angeli Merkel, zwłaszcza po tym jak krytycznie do tez Camerona odniósł się wcześniej niemiecki szef dyplomacji Guido Westerwelle.
Tymczasem niemiecka przywódczyni dyskusji z Cameronem poświęciła niewiele miejsca. Zamiast bezpośrednich odniesień do zapowiedzi brytyjskiego referendum mówiła ogólnikowo o potrzebie uczestniczenia państw spoza strefy euro w zmianach, które dla członków eurogrupy będą obowiązkowe.
Więcej uwagi Merkel poświęciła potrzebie utrzymania pod kontrolą zadłużenia państw i stworzenia warunków dla wzrostu gospodarczego. Ważniejsze od „wzrostu za każdą cenę" jest jednak budowanie systemu, który w przyszłości będzie odporny na wstrząsy.
Merkel powiedziała, że wzrost gospodarczy i konsolidacja budżetowa to „dwie strony tej samej monety", jednak ostrzegła przed opóźnianiem reform wobec zagrożenia stagnacją. Jako przykład trudności ze znalezieniem równowagi podała alarmujący poziom bezrobocia w Hiszpanii (według podanych w czwartek danych przekroczyło ono 26 proc.).