Z pewnością nie o takiej końcówce tygodnia na GPW marzyli inwestorzy. W piątek na naszym parkiecie dominował kolor czerwony. Byki nie miały się na czym zaczepić. Lokalnie ciążyły nam m.in. wyniki spółek oraz pomysły energetyczne prezydenta. W otoczeniu też mieliśmy przewagę spadków. Czerwono było zarówno na innych europejskich giełdach, jak i po starcie notowań na Wall Street.
Czytaj więcej
Właściciel sieci sklepów z obuwiem i odzieżą ma zgodę na przejęcie MKRI - spółki opisanej przez Ningi Research. W 2026 r. siłą napędową grupy mają...
Sam początek dnia nie wskazywał jeszcze na większe problemy. W pierwszej części dnia WIG20 spadał, ale zaledwie 0,3 proc. Już jednak na początku dnia wrażenie robić mogły spadki, jakie dotknęły takie spółki, jak Dino czy też CCC. Obie pokazały wyniki i obie rozczarowały inwestorów. Rynek zareagował spadkami sięgającymi momentami prawie 10 proc.
Spadki światowych indeksów
W takim otoczeniu indeksowi WIG20 ciężko było rosnąć. Tym bardziej, że swoje dołożyły też spółki energetyczne, które mocno taniały w odpowiedzi na propozycje prezydenta, które dotyczyły obniżek cen prądu dla gospodarstw domowych i firm. Branżowy indeks WIG – Energia tracił w drugiej części dnia nawet 4 proc. Słabo też prezentował się wskaźnik WIG – Odzież, który zniżkował o ponad 3,5 proc.
Potencjalnym ratunkiem dla GPW mogli być Amerykanie. Ci już w czwartek jednak wykazywali słabość. O ile jednak wtedy GPW okazała się odporna na ruchy z Wall Street, tak w piątek giełdy solidarnie obrały jeden kierunek: na południe.
W ostatnim fragmencie notowań pytanie brzmiało już więc tylko: jak duże będą straty. Ostatecznie WIG20 stracił na wartości 1,2 proc. i tym samym zamknął notowania poniżej 3000 pkt..
Końcówka tygodnia to coraz bardziej wyczuwalny zapach korekty spadkowej, w szczególności na rynku amerykańskim. Scenariusz ten zaczyna nabierać coraz bardziej realnych kształtów. Pytanie, czy GPW będzie w stanie się temu oprzeć. Normalnie byśmy powiedzieli, że nie, ale nie takie rzeczy widzieliśmy już w tym roku na rynku.