Reklama

Uchodźcy w Europie: Rewolucja szykowana w zaciszu gabinetów

Coraz więcej dużych krajów Unii zaczyna rozumieć, że zalew emigrantów to fundamentalne wyzwanie dla całej integracji europejskiej i unijnej solidarności - mówi w rozmowie z "Rzeczpospolitą" Michael Diedring, sekretarz generalny The European Council on Refugees and Exiles (ECRE)
Michael Diedring

Michael Diedring

Foto: Facebook

Rzeczpospolita: Polityka azylowa Unii może się zmienić jeszcze w tym roku?

Michael Diedring: Biorąc pod uwagę opór niektórych krajów Unii, całkowita rewolucja jeszcze w tym roku jest mało prawdopodobna. Ale spodziewam się istotnych zmian. Przede wszystkim Komisja Europejska będzie chciała zwiększyć liczbę uchodźców objętych programem relokacji w całej Unii. W lipcu uzgodniono, że będzie to 40 tys. w ciągu dwóch lat, teraz przewiduję podniesienie tej liczby do 70 tys. i skrócenie czasu wprowadzenia jej w życie do jednego roku. Jednocześnie przywódcy Unii powinni uzgodnić wspólną listę krajów pewnych, czyli takich, których obywatele nie będą mieli prawa do azylu. To w pierwszej kolejności dotyczy państw bałkańskich. Dzięki temu będzie więcej środków dla osób, które naprawdę uciekają przed niebezpieczeństwem. Ale porozumienie w tej sprawie nie będzie łatwe, bo dziś wiele krajów Unii ma własne listy krajów pewnych i one tylko w niewielkim stopniu się pokrywają. To często wynik zaszłości historycznych albo struktury już istniejących mniejszości narodowych.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama