Podczas wizyty Berlusconiego na Krymie, która miała miejsce 11 września, goszczący go Władimir Putin zaprosił włoskiego gościa do zwiedzenia słynnej winnicy Massandra.
Podczas spaceru po piwnicznych korytarzach, gdzie leżakuje wino, były premier Włoch, spostrzegłszy interesującą butelkę zapytał, czy mógłby spróbować tego właśnie wina. Oprowadzająca dostojnych gości dyrektorka winnicy, Janina Pawłenko, bez namysłu odkorkowała butelkę.
Była to jednak butelka wyjątkowa. Wino to bowiem to Jeres de la Frontera, znane również jako Massandra Sherry 1775, jedno z najstarszych i najdroższych win na świecie.
Gdy Rosja zaanektowała Krym, w winnicy znajdowało się pięć butelek tego bezcennego wina. Wcześniej dwie butelko szlachetnego trunku sprzedano na aukcji w domu aukcyjnym Sotheby's w 2001 roku. Zgodę na wystawienie wina na licytację wydał ówczesny prezydent Ukrainy Leonid Kuczma, a zysk - prawie 50 tysięcy dolarów (32 tysiące funtów) miał być przeznaczony na rozwój Massandry i winiarstwa na Krymie.
Obecnie szacuje się, że wartość butelki tego wina wzrosła do ponad 90 tysięcy dolarów.
Przed aneksją Krymu Massandra była własnością ukraińskiego rządu , po zajęciu przez Rosję została znacjonalizowana.
Ukraińscy prokuratorzy, wcześniej pracujący na Krymie, a obecnie działający w Kijowie, przygotowują akt oskarżenia wobec Janiny Pawłenko, oskarżając ją o malwersację. Jest ona również oskarżona o zdradę, jako że popierała przyłączenie Krymu do Rosji.
Według nich, szlachetny trunek był nie tylko dziedzictwem Massandry i Krymu, ale też dziedzictwem całej Ukrainy. Putin i Berlusconi natomiast, życząc sobie otwarcia bezcennej butelki, dokonali zdecydowanego "nadużycia władzy".