Szukając jej w kieszeni, chciałem odpowiedzieć czymś efektownym, bo facet był niemiły, agresywny, wyglądał na podstarzałego ciecia, bez żadnych doświadczeń w szkole i bibliotece, więc ograniczyłem się do banalnej refleksji, żeby nie oceniał ludzi na podstawie ich wyglądu.

Jego uwaga dała mi jednak do myślenia. Jak musi być ubrany i czym powinien jeździć dziennikarz, żeby wyglądał na dziennikarza? Odpowiedź jest jedna i uniwersalna: dziennikarz powinien ubierać się stosownie do sytuacji. Tyle, że daje to pole do interpretacji własnej. Kilka lat temu premier Donald Tusk zwrócił uwagę dziennikarce Polskiego Radia, że idąc do pracy w sejmie ubrała się jakby szła na plażę.

Jak musi być ubrany i czym powinien jeździć dziennikarz, żeby wyglądał na dziennikarza?

Wiedząc, że kolega jest umówiony na wywiad z prezesem FIFA, a termin się zbliżał, zwróciłem uwagę, że nie zdąży zamienić przepoconego T-shirtu na koszulę i marynarkę. A po co? - spytał i zrobił dobry wywiad. Znakiem rozpoznawczym Larry’ego Kinga były szelki. Marynarek nie uznawał. Mógłbym poruszyć przypadek barwnych koszul Wojciecha Cejrowskiego, ale on już nie jest dziennikarzem. Podobne wyczucie stylu ma Robert Mazurek. Ze swoich obciachowych koszul w kwiatki zrobił atut. Politykom, z którymi rozmawia to nie przeszkadza. Ustawiają się do niego w kolejce.

A przejażdżka rowerem na Legię skończyła się dobrze. Wracając, kierowany ciekawością naruszyłem zakaz wjazdu na nie oddaną jeszcze do użytku południową obwodnicę Warszawy. Wjechałem na Ursynów, gdzie starszy pan ochroniarz pilnował sznurka, oddzielającego zjazd z ulicy Rosoła. - I co ja mam z panem zrobić - powiedział. - Skoro wjechał pan mimo zakazu, to musi pan wrócić.

Wdaliśmy się w rozmowę. Pan był sympatyczny, opowiedział mi co widzi, spędzając cały dzień w małej budce. O potencjalnym samobójcy, który jakoś wjechał na obwodnicę, zostawił tam samochód, a w nim kartkę, informującą, że idzie się powiesić. Szukano go podrywając policyjny śmigłowiec, a znaleziono w hotelowym barze. I o biegaczu, trenującym maraton na Rosoła, mającym na sobie tylko trampki.

Nie schodząc z roweru i nie zdejmując kasku zadawałem pytania dodatkowe, więc pan ochroniarz spytał: - Wszystko tak pana interesuje. Pan to chyba jest dziennikarz.

I mnie przepuścił.