Z nowej analizy opublikowanej w czasopiśmie „Environmental Science & Technology” wynika, że Amerykanie konsumują i wdychają niesamowicie duże ilości plastiku. Na podstawie dostępnych danych, wywnioskowano, że mieszkańcy USA rocznie jedzą i wdychają od około 74 000 do 121 000 mikroplastycznych cząstek. Prawdziwa liczba jest jednak prawdopodobnie znacznie wyższa, gdyż dla części prawdopodobnych źródeł mikrodrobin plastiku nie istnieją potwierdzone dane.
- Gdy wkładamy zbyt wiele plastiku w różne środowiska, nie powinniśmy być zaskoczeni, że do nas wraca - powiedział autor badań Kieran Cox.
Mikroplastiki dostają się do żywności i powietrza na kilka sposobów. W większości przypadków zaczyna się od większych plastikowych przedmiotów, które z czasem rozpadają się na coraz mniejsze kawałki. Potrafią one osiągnąć średnicę pięciu milimetrów lub nawet mniejszą. Ludzie nie widzą więc ich w większości używanych tworzyw sztucznych i nie dostrzegają zagrożenia, które za sobą niosą. Co więcej, są one spożywane także przez zwierzęta, które stają się później pożywieniem człowieka oraz unoszą się w powietrzu.
Czytaj także: Nowy Jork kolejnym stanem, który zakaże plastiku
Cox, doktorant z University of Victoria w Kanadzie, i jego współpracownicy, przeanalizowali dane z 26 badań, które mierzyły, ile mikroplastycznych cząstek znajdowało się w żywności spożywanej przez ludzi lub w powietrzu, którym oddychali. We wcześniejszych badaniach zawarto dane na temat stężeń plastiku w owocach morza, cukrach, solach, piwie, wodzie i powietrzu. Nie było tam jednak informacji o ziarnach, warzywach, wołowinie czy drobiu. Korzystając z amerykańskich wytycznych dietetycznych i wskaźników oddychania z amerykańskiej Agencji Ochrony Środowiska, naukowcy oszacowali, ile cząstek plastiku Amerykanie spożywają właśnie z tych pokarmów oraz z powietrza. - Wiemy, że dawka nie jest trywialna - zaznaczył Cox.
Powietrze, woda butelkowana i owoce morza były największymi źródłami spożywanych przez nas mikroplastików. W dodawanych do produktów cukrach było ich mniej, a w solach, wodzie z kranu i piwie pojawiały się w najmniejszej ilości. Naukowcy podkreślają jednak, że zawarte w badaniu produkty stanowią zaledwie około 15 proc. przeciętnej diety. Nie wiadomo jeszcze, ile plastiku znajduje się w pozostałych 85 proc.
Jak podkreślił Cox, naukowcy nie wiedzą także, co dzieje się, gdy cząstki plastiku dostaną się do ludzkiego ciała. - Wiemy, że są one w ekosystemach, wiemy, że są w nas, ale na razie to tylko temat budzący obawy - powiedział. - Jeśli mieszkasz gdzieś z czystą, bezpieczną wodą z kranu, nie korzystaj z wody butelkowanej. To dobry moment, aby zacząć zmniejszać ekspozycję na plastik - dodał. Jak zaznaczył, woda butelkowana była tak dużym źródłem mikroplastików, że naukowcy przeprowadzili oddzielną analizę na jej temat. Okazało się, że kiedy ludzie piją jedynie wodę z plastikowych butelek, co roku spożywają około 90 000 cząstek, podczas gdy ludzie pijący wodę z kranu konsumują ich 4000. - Jest to 22-krotny wzrost konsumpcji plastiku dzięki jednemu wyborowi stylu życia - stwierdził Cox. - Przy tego typu problemach małe wybory mogą mieć duży wpływ na Ciebie i na zanieczyszczenie tworzywami sztucznymi - podkreślił naukowiec.