W tygodniu mieszkańcy osiedla Sidorska śmieci mogą wyrzucać przez godzinę rano i wieczorem, w soboty - przez jedną godzinę wieczorem. A pracownik spółdzielni sprawdza, czy są posegregowane. - Mieszkańcy nie segregowali śmieci - argumentuje ten krok prezes spółdzielni.
Wraz z nowym rokiem zaczęły obowiązywać zmiany w gospodarowaniu odpadami. Obecnie trzeba je segregować na pięć frakcji: szkło, papier, metale i tworzywa sztuczne, bio oraz śmieci zmieszane.
Spółdzielnia Mieszkaniowa „Kolejarz" w Białej Podlaskiej z końcem ubiegłego roku zawiadomiła mieszkańców o zmianie opłaty za wywóz śmieci i o bezwzględnym obowiązku ich segregowania.
W zawiadomieniu do mieszkańców spółdzielnia poinformowała, że wyrzucanie odpadów do kontenerów będzie się odbywało... przy wyznaczonych pracownikach spółdzielni.
Jak poinformował lokalny portal Lublin112.pl jeden z mieszkańców osiedla, będzie on mógł pozbyć się odpadów od poniedziałku do piątku w godzinach 6.30 do 7.30 oraz od 17 do 18.
A z kolei w soboty śmieci będzie mógł wrzucić jedynie między godz. 17 - 18. Wyrzucanie śmieci w niedziele jest całkowicie zakazane.
– Można to określić tylko jednym słowem – absurd. Mieszkańcy nie dosyć, że otrzymali podwyżkę cen za wywóz śmieci o blisko 150 proc., to jeszcze zostali pozbawieni wolności, co do pory „pozbywania" się śmieci z mieszkań – komentował jeden z mieszkańców cytowany przez portal.
I pytał: - Co będzie w przypadku, jeżeli ktoś chodzi do pracy w określonych godzinach odbioru śmieci? Co zaś w przypadku, jeżeli spóźnimy się, lub zaśpimy na „drzwi otwarte" do wiat śmietnikowych? Na domiar złego, nikt nie został powiadomiony, od kiedy ma wejść w życie ten niecodzienny sposób „odbierania' śmieci od mieszkańców – skwitował mieszkaniec osiedla zarządzanego przez SM Kolejarz.
Okazuje się, że pomysł wyrzucania śmieci na godziny pojawił się w spółdzielni, gdy okazało się, lokatorzy, mimo zapowiedzi, ich nie segregują.
- Po kontroli spółdzielnia zapłaciła duże kary za brak segregacji, łącznie 27 990 złotych. Ta kara została podzielona na mieszkańców, którzy musieli zapłacić za wywóz śmieci dwukrotnie więcej - powiedziała tvn24.pl Helena Taranko, prezes spółdzielni.
Spółdzielnia szukała pomysłu, jak sobie z tym poradzić. Jednym z nich była propozycja dotycząca koszy zamykanych na zamek elektroniczny. Każdy mieszkaniec miał dostać swój czip i w ten sposób mógłby wyrzucić śmieci.
Jednak na osiedlu Sidorska ten pomysł nie zyskał uznania mieszkańców i spółdzielnia zostawiła otwarte kosze, ale wprowadziła godzinowe otwarcie śmietnika.
Spółdzielnia zamknęła kontenery zasłonami, które teraz są otwierane w wyznaczonych godzinach pod nadzorem pracownika spółdzielni, który sprawdza, czy śmieci są posegregowane.
Jeśli nie są, mieszkańcy robią to przy pracowniku, który może im pomóc w segregacji. Miesiąc pracy takiego pracownika kosztuje 700 złotych.
W niedzielę kosze są "nieczynne". Te zasady mają obowiązywać do odwołania. - Jeśli mieszkańcy mają uwagi co do godzin przyjęć, mogą to zgłosić do spółdzielni, zostanie to uwzględnione - zapewniła portal tvn24.pl prezes spółdzielni Kolejarz.
Władze spółdzielni "Kolejarz" liczą, że dzięki temu mieszkańcy zaczną segregować śmieci, a zarząd szybko zrezygnuje z tej inicjatywy, zwłaszcza, że koszt pracowników jest duży.
Ale sami mieszkańcy jakoś nie wierzą w skuteczność tego rozwiązania. - Nie widzę takiej możliwości, żeby wszyscy przestrzegali segregacji w takim zbiorowisku ludzi, jak osiedle mieszkaniowe - mówił portalowi jeden z mieszkańców osiedla.
Jeśli lokatorzy nie będą stosować się do obowiązku segregacji śmieci, a stwierdzą to pracownicy spółdzielni, to zgodnie z decyzją prezydenta Białej Podlaskiej opłata za wywóz odpadów wzrośnie trzykrotnie dla wszystkich mieszkańców korzystających z danej altany, a nie tylko dla tych, którzy nie segregują odpadów.