Bunkier, w którym odbywała się nielegalna impreza, to w rzeczywistości wykuta w skale jaskinia, do której prowadzi zabezpieczone wejście.

Uczestnicy sforsowali je, wiadomo, że pili alkohol i zażywali narkotyki.

W połączeniu z nieświeżym powietrzem w niewentylowanym pomieszczeniu ta mieszanka okazała się niemal zabójcza.

Kilkoro nieprzytomnych imprezowiczów znalazł przed jaskinia patrol policji, który przejeżdżał nad ranem w pobliżu miejsca zdarzenia. Następnie policjanci natknęli się na kolejne osoby, które wykazywały objawy zatrucia, ale można było z nimi nawiązać kontakt.

Ustalono, że w imprezie brało udział od 30 do 80 osób, część opuściła pomieszczenie przed przybyciem policji, resztę ewakuowano.

Zmierzony ostał skład powietrza w jaskini - okazało się, że było w nim zaledwie 16 proc. tlenu.

Do szpitala trafiły 24 osoby. Stan większości z nich jest ciężki, pięciu - krytyczny.

W związku z pandemią koronawirusa w Norwegii obowiązuje zakaz zgromadzeń.