Amerykanie wracają na Księżyc. Jako kontekst do tej decyzji warto przywołać początki ery kosmicznej, kiedy trwał wyścig sowiecko-amerykański, podobnie jak teraz chińsko-amerykański. Amerykanie byli na starcie spóźnieni, bo choć i oni, i Sowieci pozyskali pod koniec II wojny niemieckich fachowców od V-2, to Amerykanie poprzestali na ich skoszarowaniu, natomiast po stronie sowieckiej od pierwszej chwili trwały intensywne próby.
Tom Wolfe w powieści dokumentalnej „Najlepsi”, zajął się programem Merkury, a więc zalążkami lotów amerykańskich na orbitę Ziemi. Książka, wydana w 1979 r., pół dekady po wygaszeniu programu Apollo, zyskała bardzo dobre opinie nawet wśród astronautów. I dziś nieźle się ją czyta, ponieważ Wolfe dołożył starań, aby rozpoznać tło socjologiczne towarzyszące wyrwaniu się Amerykanów w kosmos. Ważnym tematem książki są ludzie i zdarzenia pozornie z drugiego planu: politycy, ich decyzje, wszechobecne media, żony i rodziny astronautów, a nawet aspekty ekonomiczne. Astronauci mieli np. swojego prawnika, który chronił ich przed grubszymi wpadkami, a przy okazji zapewniał niebagatelny dochód za publikacje i zdjęcia. Przy okazji wychodzi na jaw, że najlepsi piloci Ameryki, weterani z Korei itp., byli marnie opłacani i na żadne ekstrawagancje nie mogli sobie pozwolić.