Rebecca Solnit, przedstawiana jako „autorka prac z pogranicza historii, antropologii, filozofii i polityki”, wydała to swoje najsławniejsze dzieło w roku 2008. Sformułowała w nim tezę, jakoby to mężczyźni zawsze narzucali kobietom swoją wizję świata. Stworzyła nawet pojęcie „mansplaining”, z połączenia słów „man” (mężczyzna) i explaining (objaśnienie). Teatr Narodowy powierzył napisanie adaptacji Mariuszowi Gołoszowi, a reżyserię młodej Klaudii Gębskiej.
I zaraz podniosły się pełne oburzenia głosy, że powstała nie adaptacja, raczej karykatura. Główną oskarżycielką jest polska feministka Agnieszka Graff, która napisała jeden z tekstów w teatralnym programie (wszystkie zachwalają myśli Solnit), a teraz powiadamia Amerykankę o „skandalu”. Oto autorka eseju stała się jedną z postaci. Grana ze sporą dawką ironii przez Aleksandrę Justę, Rebecca Solnit istotnie jest przedstawiona w krzywym zwierciadle. Graff bije na alarm: myślicielkę autor mężczyzna potraktował tak, jak traktowano stłamszone bohaterki jej traktatu.