Minister w rozmowie z dziennikiem "Berlingske" stwierdził, że "dzielenie ludzi ze względu na region (pochodzenia) jest użyteczne w lepszym zrozumieniu" zjawiska przestępczości, a także kwestii związanych z zatrudnieniem w Danii.
Jak tłumaczył Tesfaye upublicznienie takich danych pokazałoby, że w Danii "nie ma problemów z osobami z Ameryki Łacińskiej czy Dalekiego Wschodu". - Mamy problem z mieszkańcami Bliskiego Wschodu i północnej Afryki - dodał Tesfave.
Obecnie w statystykach osobno ujmowane są osoby z "zachodnim" i "niezachodnim" pochodzeniem.
Za kraje zachodnie uważa się wszystkie państwa UE, a także Andorę, Australię, Kanadę, Islandię, Liechtenstein, Monako, Nową Zelandię, Norwegię, San Marino, Szwajcarię, Wielką Brytanię, USA i Watykan. Wszystkie inne kraje uważane są za "niezachodnie".
Teraz jednak resort imigracji i integracji chce wydzielić w statystykach grupę "Menapt" - a więc osoby wywodzące się z Bliskiego Wschodu, północnej Afryki, Pakistanu i Turcji.
"Berlingske" pisze, że w Danii zatrudnionych było 41,9 proc. kobiet wywodzących się z tych krajów, podczas gdy w krajach "niezachodnich", które nie są w większości zamieszkiwane przez muzułmanów, odsetek ten wynosi 61,6 proc.