Po raz pierwszy, od kiedy Polacy są pytani o stosunek do eutanazji, tak wielu opowiedziało się za prawnym jej uznaniem.

- Prawo do decydowania o godnej śmierci jest głosem europejskim, laickim – uważa psycholog społeczny profesor Zbigniew Nęcki. – Wzrost odpowiedzi za eutanazją w Polsce oznacza, że wychodzimy z tradycyjnego, prowincjonalnego myślenia podpieranego nauczaniem Kościoła – twierdzi.

Według profesora Kościół ma mniejszy wpływ na nasze myślenie o życiu i śmierci niż za czasów Jana Pawła II.

– To oznacza, że wzrasta liczba osób silnych, które chcą w pełni wziąć odpowiedzialność za swój los – dodaje profesor Jacek Hołówka, etyk z Uniwersytetu Warszawskiego.

Ale prawnik ks. prof. Franciszek Longschamp de Berier zauważa: – Ludzie, którzy pozytywnie odpowiadają na pytanie o eutanazję, kierują się współczuciem, lecz ta zgoda niesie ze sobą dramatyczne problemy. Lekarz jest wszak od ratowania życia, a nie skracania go i decydowania, komu je skracać.

Tylko 31 proc. badanych opowiedziało się przeciwko wprowadzeniu prawa, które pozwalałoby, w sytuacji kiedy osoba nieuleczalnie chora cierpi i zarówno ona, jak i rodzina chcą skrócenia jej życia, na spełnienie jej woli.

W porównaniu z 2005 rokiem poparcie dla legalizacji eutanazji osoby nieuleczalnie chorej wzrosło o 13 punktów procentowych. Zdaniem profesora Hołówki wpłynęły na to wzrost wiedzy Polaków o tym, czym jest uporczywy stan wegetatywny, i historie osób z zagranicy, które walczyły o prawo do śmierci. Przypomnijmy jednak, że gdy sparaliżowanemu Januszowi Świtajowi zaoferowano pomoc, przestał domagać się śmierci.

Sondaż CBOS przeprowadził w dniach od 1 do 6 października na 1096-osobowej losowej próbie dorosłych Polaków.