Reklama

Twój odkurzacz robi zdjęcia mieszkania i wysyła je do chmury? Ekspert wyjaśnia ryzyko

Odkurzacz robi zdjęcia mieszkania i wysyła je do chmury obliczeniowej. Mikrofon w telefonie jest najprawdopodobniej stale włączony. Kamery w miastach rejestrują każdy krok. – Skończył się czas, gdy mieliśmy zupełnie zagwarantowaną prywatność – mówi „Rzeczpospolitej” Tomasz Kruk, ekspert ds. cyberbezpieczeństwa, były dyrektor operacyjny NASK.
O czym w kontekście prywatności i bezpieczeństwa warto pamiętać przy kupowaniu urządzeń typu smart h

O czym w kontekście prywatności i bezpieczeństwa warto pamiętać przy kupowaniu urządzeń typu smart home?

Foto: Adobe Stock

„Rzeczpospolita”: Wykorzystując lukę w zabezpieczeniach chińskiego producenta, pewien programista z Hiszpanii uzyskał dostęp do transmisji obrazu i dźwięku z kilku tysięcy odkurzaczy na całym świecie oraz do map mieszkań ich posiadaczy. Podłączone do internetu roboty sprzątające i podobne urządzenia to dobry cel dla hakerów?

Tomasz Kruk, ekspert ds. cyberbezpieczeństwa: To wyjątkowo atrakcyjny cel dla hakerów, ponieważ narzędzia dostępu zostały z własnej woli nabyte przez potencjalne ofiary ataku – oczywiście w innym celu, ale wpuszczenie takiego urządzenia do własnego domu niesie ze sobą zasadnicze ryzyko. Urządzenia wyposażone w kamerę i mikrofon mogą naruszać naszą prywatność. Sprowadzanie ich do naszych domów bez właściwej świadomości jest nieroztropne.

Coraz więcej urządzeń typu smart home (inteligentny dom) włączamy do naszej podstawowej domowej sieci. Ułatwiamy zadanie hakerowi?

Żeby nie niepokoić konsumentów lub by zapewnić łatwość użytkowania pomija się fakt, że urządzenia, które określamy jako internet rzeczy, mają ustawione połączenia z centrum nadzorującym. W wielu przypadkach połączenie jest zasadne, z uwagi na to, że oprogramowanie ze względów bezpieczeństwa, a czasami w celu rozszerzenia funkcjonalności, wymaga aktualizacji, a do tego potrzebny jest kanał komunikacji sieciowej. Wtedy połączenie z internetem jest uzasadnione, jednak takie, które jeszcze nie angażuje przesyłania obrazów i danych z kamer czy mikrofonów.

Czytaj więcej

Kupiłeś inteligentny odkurzacz? Co naprawdę dzieje się z twoimi danymi?

Natomiast urządzenia, które mają z założenia przetwarzać dane w chmurze obliczeniowej, czyli wykorzystywać złożone algorytmy sztucznej inteligencji, czego ze względu na moc obliczeniową najpewniej nie dałoby się zrealizować wewnątrz tych urządzeń, to już dużo poważniejsze ryzyko, bo łączy się z ciągłym zbieraniem bardzo dużej ilości informacji o nas. Jeżeli na zakup takiego urządzenia się decydujemy, powinniśmy to robić bardzo świadomie – ważąc wszystkie za i przeciw. Brak takiej świadomości przy wyborze świadczy o tym, że podejmujemy decyzje istotnie wpływające na zachowanie naszej prywatności zbyt pochopnie.

O jakich danych mówimy?

Przykładowo, odkurzacz wysyła na potrzeby obrazowania do chmury obliczeniowej takie dane jak np. fotograficzne migawki mieszkania oraz zebrany dźwięk. Dane wykorzystywane są jakoby do odwzorowania mapy mieszkania, choć ich zgromadzenie ma potencjał różnych dodatkowych monetyzowalnych przez dysponenta danych scenariuszy wykorzystania. Scenariuszy, które na pewno nie byłyby dobrze odebrane przez nabywców urządzeń, gdyż naruszałyby ich potrzebę zachowania poufności.

Reklama
Reklama

Współczesne roboty sprzątające wyposażone są w lidar.

Ale komu przekazujemy dane? Albo godzimy się na to, że mamy zero prywatności – jeżeli ktoś robi to świadomie albo uważa, że jego dane nikogo nie będą obchodzić, to będzie li tylko jego racjonalna decyzja – był świadomy uwarunkowań i pomimo to godzi się na taki scenariusz – ma do tego oczywiście prawo. Ale jeżeli komuś nadal zależy na prywatności, na intymności – przecież to kwestia dania dostępu do każdej części naszego mieszkania, miejsca, które zazwyczaj chronimy przed światem zewnętrznym, jak wtedy oceniać taką decyzję? Przy takim podejściu trzeba wziąć pod uwagę, że za cenę ulepszonej funkcjonalności, której być może konkurencyjny sprzęt nie ma, dane urządzenie pozbawia nas prywatności. Przypominam, że nadal mamy na rynku szeroką ofertę odkurzaczy, które nie fotografują naszego mieszkania i nie muszą łączyć się z siecią.

We współczesnych domach jest coraz więcej urządzeń podłączonych do internetu

We współczesnych domach jest coraz więcej urządzeń podłączonych do internetu

Foto: Adobe Stock

Producent na pewno będzie przekonywał, że żaden człowiek nie ogląda naszych danych oraz że są one bezpiecznie przetwarzane i przechowywane przez komputer.

Oczywiście, tak producent będzie się bronił, jego prawem jako producenta jest mieć taką linię, ale ja nie mówię o linii producenta, tylko o zdrowym rozsądku i o tym, czym powinniśmy się kierować jako potencjalni nabywcy. Nie mówię, że nie należy kupować tych urządzeń, tylko zaznaczam, że trzeba być świadomym, jakie są konsekwencje. Ja urządzenia z kamerą i mikrofonem, a nazywającego się odkurzacz, do swojego mieszkania nie wstawię, dlatego że dla mnie prywatność nadal jest bardzo ważna. Natomiast te granice wraz ze zmianami cywilizacyjnymi i ilością różnych zachęt i atrakcyjności ofert oraz nowych mód oczywiście się przesuwają.

Wszyscy mamy smartfony.

Nowoczesny telefon to kamera i mikrofon, które cały czas nosimy przy sobie. Dzisiaj założenie podsłuchu nie polega na tym, żeby fizycznie dostarczyć gdzieś jakikolwiek element, tylko żeby dostać się do telefonu. Już sami zadbamy o to, żebyśmy mieli telefon ciągle ze sobą.

I godzimy się na takie telefony.

Jest jednak pewna różnica. W przypadku telefonu dostęp producenta jest ograniczony i w pewien sposób kontrolowany. Są łatki bezpieczeństwa, nie ma bezpośredniej kontroli. Jest ktoś, kto nazywa się operatorem telekomunikacyjnym, podlega regulacjom prawnym. Wiemy, wobec kogo mamy zobowiązania, ale zarazem on ma też zobowiązania względem nas. Zatem jest to nie tyle jednorazowy zakup urządzenia, a ciągłe świadczenie usługi, które ma pewne ramy prawne chroniące nas przed groźnymi scenariuszami. Oczywiście one dopuszczają np. to, że państwo może nas podsłuchiwać, jeżeli ma uzasadniony interes prawny.

Czytaj więcej

Niespodziewane odkrycie programisty. Te urządzenia mogły podglądać i podsłuchiwać
Reklama
Reklama

W przypadku internetu rzeczy jest inaczej?

Zatraciła się różnica między produktem a usługą. Kupujemy odkurzacz jako produkt, a de facto mamy ciągle coś podłączonego jako usługę. Odpowiedzialność producenta, proszę wybaczyć, w praktyce jest zerowa – nawet go nie kojarzymy, nie wiemy, gdzie jest, często nie wiemy, z którego jest kraju. W przypadku incydentu: utraty poufności, wykorzystania zgromadzonych danych na przykład do przełamania fizycznej ochrony naszych mieszkań i do fizycznej czy elektronicznej kradzieży – możliwość prawnego wyegzekwowania zadośćuczynienia, regresu odpowiedzialności będzie praktycznie zerowa. Jeżeli godzimy się na takie ryzyko ze względu na wyjątkowo dla nas atrakcyjną funkcjonalność np. kupowanego odkurzacza, to to już nasza decyzja – tylko podejmujmy ją będąc w pełni świadomi wszystkich konsekwencji.

Czy podłączanie tego typu urządzeń do domowej sieci jest bezpieczne, czy należy tworzyć dla nich osobną sieć?

Uważam, że większość ludzi nigdy nie osiągnie takiego poziomu świadomości bezpieczeństwa i kompetencji technicznej, by być w stanie skutecznie bronić się przed hakerami. To tylko kwestia ograniczania ryzyka. Moim zdaniem potencjalna korzyść z tworzenia osobnej sieci jest pozorna. Często urządzenia smart home i internetu rzeczy są ważniejsze, niż nam się wydaje, niektóre mają bezpośrednie przełożenie na nasze bezpieczeństwo fizyczne – np. na to, czy drzwi wejściowe są zamknięte albo na ryzyko wystąpienia pożaru, jeśli dane urządzenie nie zostanie wyłączone.

Zakłada pan złą wolę producentów?

Nie, ale nie wiemy, jaka jest jakość stosowanych zabezpieczeń. Dzisiaj praktyka jest niestety taka, że wprowadzane na rynek zaawansowane urządzenia często zabezpiecza się słabo, wszak porządne testowanie kosztuje oraz zabiera czas – zamiast tego bezpieczeństwem zajmuje się już po wypuszczeniu produktu i dzieje się to kosztem klientów, gdy materializują się na kupionych urządzeniach złe scenariusze. Jeszcze gorszym uwarunkowaniem jest to, że mamy coraz więcej automatów w dużo lepszy i bezwzględniejszy sposób wynajdujących podatności w oprogramowaniu. Te automaty potrafią skuteczniej wynajdywać luki w oprogramowaniu niż producenci w trakcie swoich wewnętrznych analiz przed wypuszczeniem produktu na rynek.

W „inteligentnym domu” licznymi urządzeniami można sterować z poziomu aplikacji

W „inteligentnym domu” licznymi urządzeniami można sterować z poziomu aplikacji

Foto: PAP

Tak było w przytaczanym przeze mnie przykładzie z Hiszpanii?

To nie był zwykły programista. To był człowiek z doświadczeniem w dziedzinie bezpieczeństwa, który umiał obsługiwać narzędzia AI wykorzystywane do wytwarzania oprogramowania. Korzystał z Claude Code, żeby zdekodować protokół komunikacyjny. Miał do tego prawo, ale nie działał jak typowy konsument, lecz jak zawodowiec, który chciał sobie coś doprogramować.

I wtedy odkrył lukę w zabezpieczeniach.

Okazało się, że mechanizmy bezpieczeństwa nie rozróżniały kontroli dostępu do poszczególnych urządzeń. Gdy programista uzyskał dostęp kryptograficzny do swojego urządzenia, do czego jako właściciel miał prawo, jednocześnie otrzymał dostęp do informacji dotyczących blisko siedmiu tysięcy innych urządzeń. To katastrofa z punktu widzenia bezpieczeństwa. To nie jest mały błąd, jakaś mała podatność, to błąd systemowy, fatalnie zaprojektowany system abstrahujący od zapewniania realnego bezpieczeństwa. Powiem wprost: uważam, że nieprzypadkowo jest to tak zaprojektowane, żeby na przykład służby specjalne kraju producenta miały bardzo łatwe wejście, by istniała taka furtka, albo by w przyszłości wykorzystać dane przez producenta niezgodnie z pierwotnym przeznaczeniem na rzecz innych projektów biznesowych. Kiedyś mówiło się na to backdoor, czyli tylna furtka.

Reklama
Reklama

Mówimy o chińskiej firmie. Niedawno szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego zakazał wjazdu pojazdów wyprodukowanych w Chinach na tereny chronionych obiektów wojskowych. Słusznie?

Nie prowadzę polityki międzynarodowej, więc nie będę się wypowiadał co do poszczególnych krajów. W ostatnim czasie pojawiły się informacje dotyczące wykorzystywania sztucznej inteligencji z wyłączeniem zasad bezpieczeństwa w kontekście ochrony ludzi przed wrogim działaniem AI i to nie z Chin. Nie ma tutaj czarno-białego obrazu. Wszystkie bogate państwa, które mają odpowiednie kompetencje, wykonują takie działania, a w ich ustawodawstwach jest możliwość tworzenia takich furtek.

Czytaj więcej

Dlaczego robocie masz takie wielkie oczy? Jest ważny powód

Zatem trzeba się mieć na baczności.

Jeżeli chodzi o elementy infrastruktury krytycznej czy obiekty infrastruktury wojskowej, to zawsze trzeba rozpatrywać, czy dopuszczać potencjalne ryzyko – tak naprawdę w przypadku różnych urządzeń, a nawet samochodów, mówimy po prostu o decyzjach co do wpuszczania obcych kamer i mikrofonów.

Ryzyko wydaje się nie do opanowania, bo jeżeli samochody są wyposażone w tyle czujników, a dodatkowo mają dostęp do sieci i przesyłają dane producentowi albo Bóg wie dokąd, to każdy jeżdżący takim autem staje się de facto szpiegiem.

Tak. Elementy infrastruktury krytycznej nie powinny być dostępne dla wszystkich. Nie ma takiego prawa dla wszystkich, które by to gwarantowało. Szacowanie ryzyka staje się coraz bardziej istotną kompetencją w każdej aktywności projektowej. Prawidłowe, oparte na kompetencji szacowanie ryzyka jest dzisiaj kluczową umiejętnością, jeżeli chodzi o funkcjonowanie w technokratycznym społeczeństwie.

W kontekście ryzyka takie decyzje trzeba zawsze wyważać. Nie chodzi o to, by zakazano wjazdu wszystkich chińskich samochodów, bo gdyby to były chińskie pojazdy sprzed piętnastu lat, pozbawione nowoczesnej elektroniki, to nie stanowiłyby żadnego zagrożenia. Natomiast samochody, które są wytwarzane dzisiaj, stanowią takie ryzyko.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Wojsko i policja zakazują wjazdu na swoje parkingi chińskimi autami – ustaliła „Rzeczpospolita”

Tylko chińskie?

Nie, ale chińskich jest najwięcej.

Podobnie jest na rynku odkurzaczy.

Tak, producent opisywanych odkurzaczy jest zarazem liderem na światowym rynku dronów, stał się też potężnym graczem w segmencie kamer. To jest w ogóle zasadniczy problem dla innych krajów, ponieważ Chiny skutecznie opanowują różne globalne rynki. Często do tego stopnia, że trudno jest w ogóle wyposażać obiekty infrastruktury krytycznej w elementy, które nie pochodzą z Chin. To globalny bardzo poważny problem, stąd również bardzo poważnie dotyczy Polski.

Gdyby decyzja należała do pana, zakazałby pan używania robotów sprzątających w budynkach administracji publicznej, na przykład w Kancelarii Premiera?

Zakazałbym używania odkurzaczy, które mają równocześnie łączność internetową oraz kamery i mikrofony, i to nieważne, z jakiego byłyby kraju. Te trzy elementy razem to doskonały kanał do inwigilacji. Nie dopuszczałbym bez uzasadnionej potrzeby takich kanałów w miejscach krytycznych w żadnym charakterze.

Budynek Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w Warszawie

Budynek Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w Warszawie

Foto: Fotorzepa, Jakub Czermiński

Reklama
Reklama

Mikrofony są w telefonach komórkowych. Czy taki mikrofon jest ciągle włączony?

Może pan sprawdzić, wypowiadając komendę „OK Google” czy podobną. Moim zdaniem bez specjalnych działań użytkownika (przy czym nie wiem, na ile one mogą być skuteczne) mikrofon jest ciągle włączony.

Są tacy, którzy twierdzą, że smartfony stale analizują, co mówimy, a później na tej podstawie podsuwane nam są reklamy. Ekspert, którego o to pytałem, poddał to jednak w wątpliwość.

Ale to nie telefon podsuwa reklamy, tylko oprogramowanie. Czy są takie oprogramowania? Tak. Czy mogę wykluczyć, że sam nie mam na telefonie takiego oprogramowania? Nie mogę. Proszę zauważyć, że my nie posługujemy się jedynie inicjalnie zainstalowanym na telefonie oprogramowaniem, tylko instalujemy dodatkowe aplikacje, np. aplikacje społecznościowe. One są bardzo dobrze rozpoznane z punktu widzenia inwigilacji – mają ogromny apetyt na przetwarzanie danych o nas i naszych zachowaniach, a przy tym aplikacje te wyśmienicie nas profilują. Jestem przekonany, że funkcjonują takie algorytmy, ale to nie jest wiedza, lecz obserwacja.

A czy kamera w telefonie komórkowym stanowi zagrożenie dla naszej prywatności, czy może włącza się tylko wtedy, kiedy świadomie chcemy z niej skorzystać?

Fakt posiadania kamery nie jest obojętny dla naszej prywatności, natomiast wedle mojej wiedzy taka kamera nie jest ciągle włączona. Natomiast mikrofon, ze względu na to, że wprowadzono koncepcję poleceń głosowych w telefonie, wedle mojej wiedzy jest ciągle włączony.

Czy zasłaniać obiektywy kamer w smartfonach?

Czy zasłaniać obiektywy kamer w smartfonach?

Foto: Adobe Stock

Na co trzeba uważać?

Mamy u siebie repozytorium oprogramowania. Każdy telefon jest małym komputerem, na którym można instalować oprogramowanie. Jeżeli coś instalujemy, to polegamy na tym, że sklep internetowy jest wiarygodny i uważamy to za bezpieczne. Ale opieramy się tak naprawdę na reputacji, a nie rzeczywistej wiedzy. To jest wiara. W dobrej wierze możemy zainstalować oprogramowanie, które ma cechy umożliwiające później doinstalowanie w tle złośliwego oprogramowania albo złośliwe funkcjonalności. Jesteśmy też podatni na phishingi, które przy okazji instalują nam złośliwe oprogramowanie, często bez naszej świadomości. Stąd szansa na bycie inwigilowanym przez nasz telefon zawsze występuje.

Reklama
Reklama

To moment, w którym należy wrócić do telefonów sprzed 25 lat?

Nie. Jeżeli ktoś oczekuje absolutnej prywatności, to telefon zostawia w innym pomieszczeniu. Telefon jest urządzeniem, które bez wątpienia narusza naszą prywatność, a w jakim zakresie, to już zależy od sytuacji. Jeżeli chcemy poprowadzić rozmowę absolutnie poufną, to telefonu ze sobą nigdy nie bierzemy.

Telefony zbierają o nas dane, strony internetowe też. Ale użytkowników internetu są miliardy, a stron internetowych ok. 1,5 miliarda. Czy na świecie jest moc obliczeniowa wystarczająca do tego, żeby te dane przetworzyć? A może danych jest tak dużo, że powstaje chaos informacyjny i nie musimy się niczego obawiać?

Byłbym ostrożny z tezą, że dane nie są zbierane kierunkowo, że jesteśmy tylko elementem statystyki, a nie konkretnymi celami. Czasami dane są zbierane kierunkowo i w takim przypadku potężne moce do przetwarzania wcale nie są potrzebne. Natomiast jeżeli chodzi o masowe przetwarzanie, to co można z nich wywnioskować? Jedynie trendy. Przy zbyt dużej grupie nie opłaca się wykonywać bardzo zaawansowanych analiz, bo dokonamy ich dla jakiejś mitycznej statystycznej osoby, która w ogóle nie istnieje. Natomiast jeśli chodzi o moce obliczeniowe, to przetwarzanie wykonywane jest do poziomu racjonalnego, czyli osiągania celów, które nas interesują. Dostosowujemy się też do dostępnych zasobów – przetwarzamy płycej, gdy zasobów brakuje, a gdy mamy bardzo duże moce obliczeniowe, przetwarzamy głębiej. Informatyka umie w to rozróżnianie.

Czytaj więcej

Roboty narzucają dzieciom styl komunikacji? Nowe badanie dało interesujący wynik

Co zatem pan radzi?

W dzisiejszej rzeczywistości jesteśmy przeciążeni informacją i wyrobiliśmy sobie różne nawyki, które bardzo przeszkadzają naszej higienie, wpływają też na jasność myślenia, na kondycję psychiczną. Każdego dnia trzeba myśleć o higienie psychicznej w kontekście użytkowania różnych urządzeń. To nie oznacza, że trzeba je odciąć, tylko trzeba być osobą świadomą i znać umiar, jak we wszystkim, co jest atrakcyjne, ale również wyniszczające.

Czy zasłaniać kamerę w laptopie?

Jeżeli jestem w pracy, zawsze zasłaniam.

Kamerę w telefonie też?

Ja uznaję, że na tyle dbam o telefon, że godzę się na ryzyka, które są wbudowane, są cechą korzystania z telefonu. Nie patrzę na telefon ze strachem – to moje narzędzie pracy i komunikacji z ludźmi. Ale jeżeli chodzi o inne urządzenia, rozróżniam, czy wymagają łączności z internetem, czy nie. Bo jeżeli tak, a już zupełnie, gdy ma to być ciągła łączność, to zastanawiam się, czy na pewno potrzebuję tego urządzenia, czy przyjmuję ten koszt do analizy ryzyka, i że to w jeszcze większym stopniu narusza prywatność.

Czy w pracy lepiej zasłaniać obiektyw kamery komputerowej?

Czy w pracy lepiej zasłaniać obiektyw kamery komputerowej?

Foto: Adobe Stock

Skończył się czas, gdy mieliśmy zupełnie zagwarantowaną prywatność. Uczciwie dodajmy, że skończył się również przez nasze nowe nawyki – nie ma obowiązku chodzenia wszędzie z telefonem, który często bez przerwy śledzi naszą lokalizację i przesyła ją do producentów tego czy innego oprogramowania, a jednak to robimy. Natomiast nadal prywatność możemy osiągnąć, można mieć mieszkanie, w którym jest prąd, ale np. zupełnie nie ma internetu i korzystających z niego urządzeń. Takie funkcjonowanie jest możliwe, tylko będzie tak zupełnie inne cywilizacyjnie, że będzie nieakceptowalne. Godzimy się zatem dziś z założenia na pewną utratę prywatności. Natomiast chodzi o to, by nie postępować w tej materii bezrefleksyjnie.

Czy kupować odkurzacze podłączone do internetu?

Ja nie jestem gotowy, by godzić się na taką utratę prywatności – ale tu nie chodzi o odkurzacz, ani o łączność internetową – tylko o to, że to urządzenie z aktywnymi kamerami i mikrofonem, a te nie wydają mi się niezbędne do odkurzania.

A robot kuchenny podłączony do Wi-Fi, żeby miał dostęp do bazy przepisów?

Jeżeli nie ma kamery i mikrofonu, mi to nie przeszkadza. Kamera i mikrofon w czymkolwiek przeważnie mi przeszkadzają, bo to one potencjalnie naruszają moją prywatność – nie sam dostęp do sieci.

Czytaj więcej

Jak nauczyliśmy maszyny mówić?

Nie obawia się pan, że coś takiego jak prywatność wkrótce całkowicie zniknie? Już teraz są systemy rozpoznające tożsamość na podstawie obrazów z kamer. Kamer będzie coraz więcej, oprogramowanie będzie coraz lepsze, czyli po wyjściu z domu będziemy nieustannie śledzeni.

Myślę, że będzie to sytuacja, w której wysoce doceniane będą enklawy, w których nie będzie takiej totalnej inwigilacji. Sądzę, że takie enklawy pozostaną. Natomiast oczywiście trend jest taki, że coraz więcej rzeczy nas bez przerwy słucha i obserwuje. Powtórzę: te dwie rzeczy, mikrofon i kamera, to jest dla mnie źródło inwigilacji, nie samo podłączenie do internetu.

Ale weźmy na przykład system parkowania w mieście. W Warszawie trzeba w parkomatach wpisywać numer rejestracyjny samochodu, czyli ktoś gdzieś zbiera dane o tym, gdzie kto parkuje, a na tej podstawie można potem wiele wniosków wyciągnąć.

Oczywiście, że tak.

Czy w przestrzeni publicznej będziemy jeszcze mogli zachować prywatność?

Czy w przestrzeni publicznej będziemy jeszcze mogli zachować prywatność?

Foto: Adobe Stock

Pytanie, czy to jest potrzebne. Czy nie powinniśmy jako obywatele nalegać, żeby jak najwięcej było anonimizacji w świecie, który nas otacza?

Powinniśmy dbać o zachowanie prywatności i tam, gdzie jesteśmy w stanie, wpływać na ograniczanie tego trendu, a co ważniejsze na odpowiedzialność podmiotów, które zbierają nasze dane. Po to tworzone są różne regulacje prawne, dotyczące przetwarzania danych, także na poziomie europejskim. Jaki jest trend, wiadomo, dane są główną wartością, natomiast rolą różnych regulacji jest temperowanie trendu w trosce o bezpieczeństwo i komfort życia, dobrostan obywatela, ale tak, by zarazem w minimalnym stopniu ograniczać możliwości rynku i biznesu. To kwestia poszukiwania złotego środka, bo przeregulowanie zabija konkurencyjność, szczególnie wobec krajów, które nie podlegają takim regulacjom. Europa często jest przedstawiana jako obszar, w którym nastąpiło przeregulowanie i utrata konkurencyjności. Z drugiej strony jako obywatele jesteśmy lepiej chronieni przed złymi konsekwencjami gromadzenia i przetwarzania danych, znacznie lepiej niż obywatele innych regionów. To kompromis, nigdy nie będzie idealnego rozwiązania.

Co pańskim zdaniem jest ważniejsze?

Uważam, że obydwa aspekty są ważne. Nie ograniczajmy postępu bardziej niż trzeba, ale dbajmy o naszą prywatność na tyle, na ile w obecnych okolicznościach jest to jeszcze możliwe.

Tomasz Kruk

Ekspert informatyki i cyberbezpieczeństwa. Były prezes operatora telekomunikacyjnego EXATEL SA, były dyrektor operacyjny NASK. Wieloletni wykładowca informatyki na Politechnice Warszawskiej, posiada międzynarodowe doświadczenie biznesowe jako ekspert bezpieczeństwa, w tym w Amazon/AWS. Aktualnie dyrektor Biura Informatyki w Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu (PAIH).

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Materiał Promocyjny
Skala sprzedaży rośnie szybciej niż logistyka – typowe wyzwania firm
Społeczeństwo
„Nie rezygnuj z życia”. W Warszawie liczba telefonów o pomoc wzrosła o 36 procent
pogoda
Nawet 20 stopni w Polsce. Wiemy, który dzień będzie najcieplejszy, ale potem przyjdzie zwrot
Społeczeństwo
Samotna śmierć w bloku. Polska stoi przed rosnącą falą „niewidzialnych zgonów”
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama