Ministerstwo Zdrowia poinformowało za pośrednictwem mediów społecznościowych, że minister Adam Niedzielski zlecił Narodowemu Funduszowi Zdrowia i Rzecznikowi Praw Pacjenta „pilną kontrolę w szpitalach, które odesłały pacjentkę i pośrednio mogły przyczynić się do tragicznego końca tej historii”. Niedzielski podkreślił także, że „każda odmowa przyjęcia pacjenta powinna być zgłaszana do Narodowego Funduszu Zdrowia, który swoimi narzędziami kontrolnymi ma za zadanie wyjaśniać, czy to było uzasadnione”.
Śmierć 36-latki z Jastrowia. Kobieta w złym stanie trafiła do szpitala
Sprawa dotyczy śmierci kobiety, której historię opisał portal zlotowskie.pl. 36-latka pochodząca z Jastrowia w województwie wielkopolskim na początku czerwca poczuła się bardzo źle, w związku z czym udała się na Szpitalny Oddział Ratunkowy szpitala w Złotowie. Pacjentka miała w ogóle nie zostać zbadana przez lekarzy. Zamiast tego, odesłano ją do domu.
Czytaj więcej
Szpital w Nowym Targu, w którym zmarła ciężarna, 33-letnia Dorota, co najmniej od 2018 r. nie wykonał ani jednej aborcji. NFZ nie wymaga takich dan...
Wówczas kobieta zdecydowała się na wizytę u lekarza POZ, który zlecił jej wykonanie badań krwi. Ze względu na to, że wynikało z nich, że 36-latka ma bardzo niską hemoglobinę, kobieta dostała skierowanie do szpitala. Na SOR-ze w Pile lekarze – kiedy kobieta zasłabła – zalecili jej terapię hormonalną, a następnie wypisali do domu. Z czasem 36-latka czuła się jednak coraz gorzej – z gorączką ponownie trafiła na Szpitalny Oddział Ratunkowy w Pile, ale niestety nie została przyjęta na oddział.
Ostatecznie kobieta trafiła do szpitala, ale dopiero wtedy, kiedy straciła przytomność. 12 czerwca kobieta zmarła. Jej najbliżsi zgłosili sprawę do prokuratury.
"Nie można powiedzieć, że nie uzyskała pomocy"
Choć dyrektor szpitala w Złotowie potwierdził, iż 36-latka była dwukrotnie w placówce, to odmówił komentarza w sprawie.
Wojciech Szafrański, dyrektor Szpitala Specjalistycznego w Pile, miał potwierdzić zaś, że pacjentka zgłosiła się do szpitala co najmniej dwukrotnie z różnymi dolegliwościami. - W stosunku do tych dolegliwości były uruchamiane określone procedury medyczne. Nie można powiedzieć, że pacjentka nie uzyskała w naszym szpitalu pomocy - mówi, cytowany przez TVN24.
Sprawa jest teraz analizowana przez śledczych.