Pięć milionów obywateli RFN doświadczy już od początku przyszłego roku szczególnych dobrodziejstw ze strony rządu, a właściwie SPD, partii kanclerza Olafa Scholza. Otrzymają wyższe świadczenia, lepsze warunki mieszkaniowe i nie będą musieli sięgać do własnych oszczędności w wypadku utraty pracy.

SPD zwraca obywatelom w zasadzie wszystko, co im zabrała niemal dwie dekady temu, wprowadzając drastyczne cięcia w systemie zasiłków, aby skłonić obywateli do pracy zamiast życia na koszt państwa. Był to jeden z elementów sanacji Niemiec, określanych wtedy mianem chorego człowieka Europy. SPD zapłaciła za to utratą władzy na niemal dwie dekady. Po jej odzyskaniu w wyniku ubiegłorocznych wyborów partia kanclerza Scholza uznała, że realizacja zapisanej w partyjnym statucie idei „demokratycznego socjalizmu” wymaga większej troski o los tych, którzy nie mają pracy.

Czytaj więcej

Niemcom marzy się Wiedeń. Chcą wywłaszczyć korporacje

Zostaną więc hojnie zaopatrzeni w ramach nowego systemu świadczeń dla bezrobotnych (Bürgergeld). Wprawdzie nie tak jak proponowała SPD, gdyż zmuszona była negocjować z opozycją z CDU/CSU, ale i tak bardzo obficie.

Dość powiedzieć, że czteroosobowa rodzina będzie mogła liczyć na niemal 2 tys. euro miesięcznych świadczeń. Na czysto, bez podatku i jakichkolwiek odpisów. Taki jest mniej więcej dochód netto w Niemczech przy średniej krajowej płacy na poziomie 3,8 tys euro brutto.

Równocześnie niemieckie urzędy pracy pokrywają koszty mieszkania, czyli czynsz wraz z ogrzewaniem i zimną wodą. Do zapłaty pozostają rachunki za gaz i elektryczność. – Czy w takich warunkach opłaca się w ogóle pracować? – takie pytanie pojawiało się w niemieckich mediach. Tym bardziej że proponowane przez SPD warunki były początkowo jeszcze bardziej korzystne. Obowiązywać miał dwuletni okres przejściowy, w którym urzędy pracy płaciły za czynsz swym podopiecznym bez względu na jego wysokość. Skrócono ten czas do jednego roku.

24 mld euro

będzie kosztować nowy system. To o 3 mld więcej niż dotychczasowy.

Zmniejszono także sumę oszczędności, której odbiorca świadczenia nie musi przeznaczyć na swe utrzymanie – do 40 tys. euro plus 15 tys. na każdego członka rodziny. Wspomniana już czteroosobowa rodzina może mieć na koncie 85 tys. euro bez uszczerbku dla wysokości świadczeń socjalnych. Pod naciskiem opozycji zniesiony został także sześciomiesięczny okres, w którym po utracie pracy można było nie podejmować żadnych kroków, aby znaleźć następną. Po wszystkich zmianach beneficjenci urzędu pracy mogą liczyć na 502 euro zasiłku miesięcznie plus 451 dla współmałżonka oraz kilkaset euro na każde dziecko, w zależności od wieku. Mogą też dorabiać, ale nie więcej niż tysiąc euro.

Jest to po Danii najbardziej szczodry system w Europie. Zdaniem przywódcy opozycji Friedricha Merza (CDU) system ten nie różni się niczym od bezwarunkowego dochodu podstawowego, wprowadzanego eksperymentalnie w niektórych krajach. Nowy system kosztować będzie niemal 24 mld euro w przyszłym roku, czyli o 3 mld więcej niż dotychczasowy.