Chansley uwieczniony na zdjęciach z Kapitolu w futrzanej czapce imitującej głowę żubra, z obnażonym torsem, w oświadczeniu wydanym za pośrednictwem swojego obrońcy napisał, że od czasu, gdy trafił do aresztu po szturmie na Kapitol, przewartościował swoje życie i zdał sobie sprawę, że nie powinien był wtargnąć do siedziby amerykańskiego Kongresu.

Chansley, który wcześniej twierdził, że przybył pod Kapitol na wezwanie Donalda Trumpa, napisał teraz, że były prezydent "rozczarował wiele osób".

Mężczyzna prosił też o "cierpliwość wobec niego i innych, pokojowych osób, jak on, które obecnie przeżywają trudne chwile składając w całość wszystko to co im się zdarzyło, co zdarzyło się wokół nich i co zdarzyło się przez nich".

"Jesteśmy dobrymi ludźmi, którzy troszczą się o nasz kraj" - dodał.

Adwokat Chansleya, Al Watkins, poinformował, że amerykański Senat, w którym toczy się proces ws. impeachmentu Donalda Trumpa, nie skorzystał ze złożonej przez niego oferty, by jego klient zeznawał ws. tego czy został podburzony do ataku na Kapitol przez byłego prezydenta.

Obrońca Chansleya twierdzi też, że jego klient, podobnie jak inni uczestnicy szturmu na Kapitol, są ofiarami byłego prezydenta, który ponosi odpowiedzialność za wydarzenia, do których doszło 6 stycznia.

Departament Sprawiedliwości USA nie skomentował oświadczenia wydanego przez Chansleya.

Chansley wraz z setkami innych zwolenników Trumpa wdarł się 6 stycznia do Kapitolu, gdzie Kongres zatwierdzał wybór Joe Bidena na prezydenta. W zamieszkach, do których doszło w siedzibie Kongresu, zginęło pięć osób.