Reklama

Samolot pasażerski prawie zderzył się z maszyną wojskową USA. „To oburzające”

Amerykański samolot pasażerski linii JetBlue zdołał uniknąć potencjalnej kolizji z wojskową maszyną USA – przekazała stacja CNN. Do groźnego incydentu lotniczego doszło po ostatnim zwiększeniu aktywności militarnej Stanów Zjednoczonych na Morzu Karaibskim i we wschodniej części Pacyfiku.

Publikacja: 15.12.2025 07:41

Samolot amerykańskich linii lotniczych JetBlue

Samolot amerykańskich linii lotniczych JetBlue

Foto: AdobeStock

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co doprowadziło do niebezpiecznego incydentu w przestrzeni powietrznej w pobliżu Wenezueli?
  • Jakie reakcje wywołał incydent wśród załogi samolotu JetBlue i kontrolera ruchu lotniczego?
  • Dlaczego Stany Zjednoczone zwiększyły swoją obecność wojskową w rejonie Morza Karaibskiego?
  • Jakie zarzuty USA kierują w stronę władz Wenezueli pod przewodnictwem Nicolás Maduro?

W rejonie Karaibów, w pobliżu wybrzeży Wenezueli, doszło do niebezpiecznego incydentu w przestrzeni powietrznej. Samolot amerykańskich linii lotniczych JetBlue, lecący z Curaçao do Nowego Jorku, musiał przerwać wznoszenie, by uniknąć potencjalnej kolizji z maszyną wojskową należącą do Sił Zbrojnych Stanów Zjednoczonych – podaje stacja CNN. 

Czytaj więcej

Dlaczego Trump chce obalić Maduro? Ekspert wskazuje na mieszankę dwóch spraw

„Prawie doszło do kolizji”. Pilot samolotu pasażerskiego oburzony zachowaniem Sił Powietrznych USA w pobliżu Wenezueli 

Do zdarzenia, dotyczącego samolotu pasażerskiego linii lotniczych JetBlue, który wystartował z Curaçao – niewielkiego państwa karaibskiego leżącego tuż u wybrzeży Wenezueli – i kierował się na lotnisko im. Johna F. Kennedy’ego w Nowym Jorku, doszło w piątek. Jak wynika z nagrania rozmowy z kontrolą ruchu lotniczego, pilot JetBlue jednoznacznie obarcza winą za incydent Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych. – Prawie doszło do kolizji w powietrzu – powiedział. – Przecięli bezpośrednio naszą trasę lotu. (…) Nie mieli włączonego transpondera, to oburzające – dodał.

Jak wyjaśnił pilot, wojskowa maszyna znajdowała się „na tej samej wysokości co samolot pasażerski”. – Przeleciał bezpośrednio przed nami w odległości ośmiu kilometrów, a może nawet od trzech do pięciu kilometrów. Był to powietrzny tankowiec Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych, znajdował się on na naszej wysokości – relacjonował. Podkreślił także, że załoga JetBlue „musiała przerwać wznoszenie”. Według pilota JetBlue, po zdarzeniu wojskowy samolot skierował się w przestrzeń powietrzną Wenezueli.

Reklama
Reklama

W ostrych słowach do sprawy odniósł się także kontroler ruchu lotniczego. – To oburzające jak wiele niezidentyfikowanych statków powietrznych znajduje się w naszej przestrzeni powietrznej – podkreślił. Niepokoju nie kryje także rzecznik linii JetBlue, Derek Dombrowski. – Zgłosiliśmy ten incydent władzom federalnym i będziemy uczestniczyć w każdym dochodzeniu – zaznaczył w niedzielnym oświadczeniu. Dodał także, że załoga przygotowana była, by odpowiednio zareagować w sytuacji kryzysowej. – Nasi członkowie załogi są szkoleni w zakresie właściwych procedur w różnych sytuacjach lotniczych i doceniamy ich za szybkie zgłoszenie tego zdarzenia kierownictwu – podkreślił. 

Agencja Associated Press poprosiła Pentagon, by odniósł się do sprawy. Odesłano ją jednak bezpośrednio do Sił Powietrznych USA, które nie przedstawiły swojego stanowiska w sprawie.

Czytaj więcej

Wenezuela oskarża USA o kradzież tankowca i piractwo

Presja USA na władze Wenezueli rośnie

Pod koniec listopada agencja Reutera – powołując się na czterech przedstawicieli USA – poinformowała, że Stany Zjednoczone są gotowe do rozpoczęcia kolejnej fazy operacji związanych z Wenezuelą. Był to już kolejny sygnał świadczący o tym, że administracja Donalda Trumpa nasila presję na rząd Nicolása Maduro. Wcześniej także nie brakowało doniesień o możliwej eskalacji napięcia na linii Waszyngton–Caracas. Stany Zjednoczone skierowały w rejon Karaibów znaczne siły. 16 listopada wraz ze swą grupą zadaniową z basenu Morza Śródziemnego dopłynął tam USS Gerald R. Ford, największy amerykański lotniskowiec, dołączając tym samym do co najmniej siedmiu okrętów w tym rejonie.

Siły USA na Morzu Karaibskim (przed skierowaniem w ten rejon grupy uderzeniowej lotniskowca USS Gera

Siły USA na Morzu Karaibskim (przed skierowaniem w ten rejon grupy uderzeniowej lotniskowca USS Gerald Ford)

Foto: PAP

Od 2 września Amerykanie, którzy skierowali w rejon Morza Karaibskiego najpierw osiem okrętów (w tym okręty desantowe), a potem również grupę uderzeniową lotniskowca USS Gerald Ford (obecnie na pokładach okrętów znajdujących się w tym rejonie znajduje się łącznie 15 tys. żołnierzy USA), przeprowadzają regularne ataki na łodzie, które mają należeć do przemytników narkotyków. W co najmniej 20 takich atakach zginęło co najmniej 87 osób. USA przebazowały również 10 myśliwców F-35 na Portoryko, by wsparły one działania podejmowane przeciwko kartelom. 

Reklama
Reklama

USA oskarżają Maduro o wspieranie przemytu narkotyków do Stanów Zjednoczonych (czemu władze w Caracas zaprzeczają). Według administracji Trumpa przywódca Wenezueli i jego administracja faktycznie kontrolują tzw. Kartel Słońc (Cartel de los Soles). USA nie wykluczają rozpoczęcia ataków na cele naziemne w Wenezueli – Trump sugerował to ostatnio we wtorek, w czasie przemówienia w Pensylwanii. 

Armia Wenezueli liczy ok. 123 tys. żołnierzy, ale Maduro twierdzi, że jest w stanie zmobilizować nawet 8 mln rezerwistów. W ostatnich tygodniach w Wenezueli regularnie organizowane są ćwiczenia wojskowe i szkolenia dla rezerwistów, a na głównej drodze prowadzącej z wybrzeża do Caracas pojawiły się zapory, których celem jest prawdopodobnie utrudnienie ruchu ciężkich pojazdów wojskowych, takich jak czołgi. Departament Sprawiedliwości USA oferuje 50 mln dol. temu, kto pomoże w ujęciu prezydenta Wenezueli.

W ubiegłym miesiącu Federalna Administracja Lotnictwa (FAA) wydała ostrzeżenie dla amerykańskich statków powietrznych, wzywając je do „zachowania szczególnej ostrożności” podczas lotów w wenezuelskiej przestrzeni powietrznej. FAA uzasadniła to „pogarszającą się sytuacją bezpieczeństwa oraz wzmożoną aktywnością wojskową w Wenezueli i w jej pobliżu”.

Społeczeństwo
Agenci ICE zatrzymali 5-latka i użyli go jako „przynęty”
Społeczeństwo
Premier Sanae Takaichi chce obudzić Japonię. Dokąd zmierza Kraj Kwitnącej Wiśni?
Społeczeństwo
Wznowiono pracę największej elektrowni jądrowej na świecie. Nie działała 15 lat
Społeczeństwo
Tysiące osób na ulicach duńskich miast. Nie chcą oddać USA Grenlandii
Społeczeństwo
Sondaż: Niemal co trzeci Kanadyjczyk obawia się najazdu USA
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama