Samoloty wylądowały w Irbilu, stolicy irackiego Kurdystanu, który ma status regionu autonomicznego w Iraku. Na pokładzie samolotów do Iraku wróciło ok. 600 obywateli Iraku, w większości Kurdów.

- Nie chcę wracać na ten szlak. Było źle, dużo deszczu i śniegu - mówił 11-letni Malak Hassan, którego rodzina próbowała przedostać się przez granicę Białorusi do UE.

600

Tylu obywateli Iraku wróciło do kraju z Białorusi na pokładzie dwóch samolotów z Mińska

Również Awat Qader, Kurd, zapowiedział, że nie zamierza ponownie próbować przedostać się do UE z terytorium Białorusi. - Musieliśmy zapłacić mnóstwo pieniędzy nawet za to, żeby wrócić (z granicy) do Mińska - powiedział. Mężczyzna twierdził, że widział, jak imigranci byli bici przez białoruskich funkcjonariuszy na terenie koczowiska w pobliżu granicy Litwy z Białorusią. 

Unia Europejska, Polska, Litwa i Łotwa oskarżają Mińsk o celowe doprowadzenie do kryzysu migracyjnego na granicy, przez sprowadzenie tysięcy imigrantów z Bliskiego Wschodu, Azji i Afryki na Białoruś, a następnie ułatwienie im przedostania się na granice kraju z UE.

Czytaj więcej

Bunt w ośrodku dla migrantów w Wędrzynie. Wiceszef MSWiA: Są spore straty materialne

Irakijczycy i Kurdowie nie uciekają z kraju przed wojną ani prześladowaniami, ale przed brakiem perspektyw, wysokim bezrobociem i niskim poziomem życia - zauważa Reuters.