Według ministra edukacji i nauki Przemysława Czarnka rodzicem jest ten, kto „zradza potomstwo". – Są to tak oczywiste sprawy, znane ludziom od miliardów lat – tłumaczył na antenie TVP Info profesor KUL. Według naukowców najdawniejsi przodkowie z gatunku Homo sapiens żyli ok. 260–350 tysięcy lat temu.

Czytaj więcej

Czarnek: Rodzic to ten, co zradza potomstwo

Można jednak uznać, że „miliardy" to przejęzyczenie. Z pewnością wykładowca akademicki nie ma braków w wiedzy ogólnej. A nawet jako ojciec jest w stanie odróżnić tyranozaura od brontozaura, bo przy obecnej skali zainteresowania dzieci dinozaurami większość współczesnych rodziców może robić dyplomy z paleontologii.

Nie można jednak przejść do porządku dziennego nad skandaliczną próbą umniejszenia pracy, serca i zaangażowania osób, które wychowują adoptowane dzieci. Rodzic to nie tylko ten, kto spłodzi czy urodzi, ale ten, kto wychowuje i kocha.

2,5 tys.

dzieci rocznie trafia w Polsce do adopcji

Fundacja „Akuku rodzina", zajmująca się adopcją i pomocą dzieciom w Polsce, na swojej stronie internetowej podaje, że co roku w szpitalach w Polsce porzucanych jest 800 noworodków. Mamy w Polsce ok. 96 tys. sierot (biologicznych i społecznych), z czego większość wychowuje się w rodzinach zastępczych. Według GUS na koniec 2020 r. w pieczy zastępczej przebywało 71,5 tys. dzieci – w tym w pieczy rodzinnej było 55 tys. dzieci, a 16 tys. w instytucjonalnej.

Według raportu Najwyższej Izby Kontroli (z 2018 r.) liczba dzieci trafiających do adopcji od lat utrzymuje się na podobnym poziomie. Rocznie w Polsce jest to 2,5 tys. dzieci, około 300 maluchów trafia do adopcji zagranicznych. A przeciętny czas trwania procesu adopcyjnego, od momentu zarejestrowania kandydata na rodzica do orzeczenia przez sąd adopcji dziecka, wynosi dwa lata. Choć bywa, że dłużej. W tym czasie przyszli rodzice muszą przejść szkolenie, które często organizowane jest w godzinach, kiedy pracują. By w nim uczestniczyć, biorą urlopy, bo priorytetem jest dla nich stworzenie ciepłego i kochającego domu dla obcego dziecka.

Procedury to nie wszystko. Większość adoptowanych maluchów ma deficyty będące konsekwencją pierwszych lat życia w niekorzystnych dla nich warunkach. Nie brakuje też dzieci z FAS (alkoholowym zespołem płodowym), jeśli matka biologiczna nie stroniła w okresie ciąży od alkoholu. Rodzice adopcyjni opowiadają, że pierwsze lata po adopcji to niekończące się terapie i zajęcia wspomagające. Kosztowne, bo wsparcie ze strony państwa jest w tym zakresie niewystarczające.

Rząd PiS dużo mówi o ochronie życia poczętego. Temat aborcji ze względów społecznych co jakiś czas pojawia się ze strony lewicowych ugrupowań, ale poluzowania przepisów aborcyjnych w ogóle nie bierze się pod uwagę. Kobiety, które chcą usunąć ciążę, bo nie są w stanie dziecka wychować, są namawiane, by urodzić i oddać je do adopcji. Tłumaczy się im, że osób z wielkim sercem czekających na dziecko nie brakuje.

Autopromocja
Ranking Samorządów

Poznaj najlepsze samorządy w Polsce

WEŹ UDZIAŁ

Czy więc godzi się, by tym, którzy robią wszystko, aby adoptowanemu dziecku dać maksymalnie dużo miłości, ciepła i uwagi, odmawiać prawa do nazywania się rodzicem?