Reporterzy będą odpowiadać w trybie zwykłym, a nie przyśpieszonym związanym ze stanem wyjątkowym.
Telefon od rzecznika
Portal opublikował relację z pobytu swoich dziennikarzy na terenie obowiązywania stanu wyjątkowego.
Reporterzy w drodze do niemal samej granicy w Usnarzu Górnym, gdzie koczuje grupa 32 migrantów, nie napotkał żadnego patrolu.
– Pomysł na relację był taki, że zatrzymamy się przy pierwszym policyjnym check-poincie i stamtąd opowiemy o tym, jak wygląda blokada dostępu do miejsc objętych stanem wyjątkowym. Nie napotkaliśmy jednak żadnego patrolu – mówi Bartłomiej Bublewicz, dziennikarz Onetu cytowany przez portal.
Po publikacji relacji wideo spod granicy na Onecie, z jednym z dziennikarzy skontaktował rzecznik białostockiej policji.
- Poprosił, by dziennikarz stawił się na komendzie w Hajnówce celem złożenia wyjaśnień i cichego załatwienia sprawy – napisał portal.
Dziennikarz pojechał do tamtejszej komendy. Na rozwój wypadków czekał w asyście dwóch policjantów.
- Nie wiedziałem nawet dokładnie w jakim charakterze zostałem wezwany. Kiedy zaczęło się moje przesłuchanie, funkcjonariusze podeszli do samochodu, którym przyjechałem. Najpierw chcieli przeszukać pojazd, ale potem poprosili operatora o wydanie kart do kamer, na których utrwalone było nagranie – opowiadał w „Onecie" Bartłomiej Bublewicz.
Czytaj więcej
Tuż przy naszej granicy kilkanaście tysięcy żołnierzy będzie wykonywało przez dłuższy czas ćwiczenia. Mamy informacje, że sytuacja jest bardzo napi...
Przesłuchanie trwało pół godziny. Reporter odmówił składania zeznań. Policjanci chcieli zarekwirować mu telefon.
– Funkcjonariusz stwierdził, że gdybym złożył zeznania, to nie byłoby takiej potrzeby. Nie zgodziłem się jednak na to i odpuścili – dodał dziennikarz Onetu.
Przesłuchany został także operator, który również usłyszał zarzuty przebywania na terenie objętym zakazem oraz „utrwalania za pomocą środków technicznych" infrastruktury granicznej.
Rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku podinspektor Tomasz Krupa potwierdził w rozmowie z PAP, że dziennikarze usłyszeli zarzuty w związku z popełnionym wykroczeniem w strefie objętej stanem wyjątkowym.
Policjant podkreślił, że są to zarzuty w związku z popełnionym wykroczeniem, a nie przestępstwem. Przyznał też, że policja podjęła czynności „po tym, jak na portalu pojawiła się relacja z pobytu, w związku z uzasadnionym podejrzeniem popełnienia tych czynów".
Ograniczenia stanu wyjątkowego
Działania policji wobec dziennikarzy będą prowadzone w trybie zwykłym, bo tryb przyspieszony przewidziany w przepisach dotyczących stanu wyjątkowego ma zastosowanie, kiedy sprawca zostanie zatrzymany na gorącym uczynku. A reporterzy zgłosili się do jednostki policji dopiero po pewnym czasie.
W czwartek prezydent Andrzej Duda wydał rozporządzenie o wprowadzeniu stanu wyjątkowego w przygranicznym pasie z Białorusią, czyli w części województw podlaskiego i lubelskiego.
Pas obejmuje w sumie 183 miejscowości z czego 115 w województwie podlaskim i 68 w województwie lubelskim.
Na obszarze objętym stanem wyjątkowym obowiązuje m.in. zakaz przebywania w wyznaczonej strefie osób poza tymi, które tam mieszkają, pracują czy należą do służb ratunkowych oraz odpowiedzialnych za zapewnienie bezpieczeństwa i porządku publicznego w szczególności policji, straży granicznej i wojska.
W strefie nie można w żaden sposób utrwalać obiektów i obszarów obejmujących infrastrukturę graniczną, w tym również wizerunków funkcjonariuszy Straży Granicznej, policji i żołnierzy.
Mogą to jedynie robić funkcjonariusze. Jak napisano w rozporządzeniu, w wyjątkowych sytuacjach możliwe jest przebywanie na terenie objętym stanem wyjątkowym, jeśli "zachodzą szczególne, uzasadnione okoliczności wskazujące na niezbędność bezpośredniego kontaktu z osobą (mieszkającą na terenie, na którym obowiązuje stan wyjątkowy), po uzyskaniu zgody właściwego miejscowo komendanta placówki Straży Granicznej.
Ograniczony został również dostęp do informacji o działaniach prowadzonych na obszarze objętym stanem wyjątkowym związanych z ochroną granicy państwowej oraz zapobieganiem i przeciwdziałaniem nielegalnej migracji.
Premier Mateusz Morawiecki nie wykluczył dziś, że stan wyjątkowy na terenach przygranicznych mógłby potrwać dłużej. W RMF FM premier zastrzegł jednak, że na ten moment tego nie zakłada.