Procesja rezurekcyjna trzykrotnie okrążyła kościół Matki Boskiej Różańcowej w Koprzywnicy. Wierni, którzy specjalnie na tę uroczystość przybyli z całej Polski z zapartym tchem obserwowali oświetlających drogę procesji bziukaczy. Trzech strażaków podtrzymując miejscową tradycję zionęło ogniem, a fontanny rozpalonej nafty wskazywały drogę procesji.

[wyimek][b][link=http://www.rp.pl/galeria/17,1,456822.html]Zobacz więcej zdjęć[/link][/b][/wyimek]

Prawdopodobnie pierwsze bziukanie odbyło się po upadku powstania styczniowego.

Władze carskie zabroniły wówczas salw podczas wielkanocnych procesji. Płomienie miały pełnić rolę bezgłośnych strzałów. Mieszkańcy Koprzywnicy twierdzą jednak, że tradycja ta jest znacznie starsza i sięga czasów pogańskich.

[srodtytul]Panny do kościoła[/srodtytul]

Bębnieniem w taraban przywitali Wielkanoc mieszkańcy Iwanisk. O północy w miejscowym kościele, przed Grobem Chrystusa rozpoczęło się bębnienie. Kawalerowie - tylko oni mają do tego prawo - obchodzą z bębnem domy panien i dudnieniem bębnienia zwołują je na rezurekcję.

Wbrew pozorom nie jest to łatwe zadanie. Bęben jest ciężki i trzeba uderzać w niego z dużą siłą by wydał głos. Bębnienie trwa najczęściej do rozpoczęcia mszy rezurekcyjnej.