Jej dziadek Todor Żiwkow rządził Bułgarią od 1971 roku do upadku komunizmu w 1989 roku i zasłynął m.in. z tego, że chciał przyłączyć kraj do ZSRR.

– Był kozłem ofiarnym. Jego dziedzictwo prędzej czy później zostanie docenione – usprawiedliwia go wnuczka. Gdy zmarł, Ewgenia miała 33 lata.

Żiwkow nie doczekał czasów, gdy jego wnuczka zajęła się polityką. W 2001 roku z ramienia socjalistów dostała się do parlamentu i – choć zajęta modą – była tam przez dwie kadencje. Jej najnowsze zamiary wywołały jednak szok.

– Nikt nie pamięta jej zaangażowania politycznego. Żadnego projektu ustawy, żadnej inicjatywy. Ona nie ma zacięcia politycznego, choć wierzy w te same ideały co dziadek. Czy mogłaby zostać prezydentem? Nigdy. Gdyby socjaliści oficjalnie wystawili jej kandydaturę, byłby to skandal, gdyż oznaczałoby to rehabilitację jej komunistycznej rodziny – mówi „Rz" Borisław Cekow, szef Instytutu Polityki Współczesnej w Sofii, sam wieloletni deputowany.

Skąd zatem marzenie o  władzy? – Ona stale chce przypominać o dziedzictwie swojego dziadka. A stary, betonowy trzon socjalistów, który wywodzi się z tajnych służb bezpieczeństwa, wierzy, że dzięki jej nazwisku odzyska siłę – tłumaczy Cekow.

Aktorki i modelki

Żiwkowa nie jest wyjątkiem. Coraz więcej kobiet na świecie wykorzystuje sławne nazwiska, by próbować sił w polityce. Ich decyzje często wywołują og- romne zdumienie.

W Europie prekursorką była Alessandra Mussolini, wnuczka Benita Mussoliniego, kiedyś aktorka i modelka, która we włoskiej polityce jest obecna już od 20 lat. Zanim została deputowaną, jej zdjęcia dwukrotnie zdobiły okładki „Playboya".

W Europie prekursorką była Alessandra Mussolini,  wnuczka Duce

W Rumunii wielu nie mogło uwierzyć, gdy w ostatnich wyborach do Parlamentu Europejskiego wystartowała córka obecnego prezydenta Traiana Basescu, również modelka. – Rumunia nie może walczyć o swoje interesy przy pomocy lalki Barbie – mówił wtedy rumuński historyk Vasile Matei. Zwana rumuńską Paris Hilton Elena Basescu została jednak eurodeputowaną. Nawet w USA senacki fotel po Hillary Clinton, która została sekretarz stanu, chciała objąć Caroline Kennedy. Do tego czasu córka zamordowanego w 1963 r. prezydenta trzymała się z dala od polityki. Ostatecznie zrezygnowała z planów.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Zgłoś swój projekt w konkursie dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ

– Znane nazwisko może pomóc zrobić karierę polityczną. Ale nie zawsze. A tak jak w przypadku Żiwkowej, której nazwisko kojarzy się źle, może wręcz zaszkodzić – mówi Cekow.

Mimo nazwiska fotela prezydenckiego nie udało się zdobyć córce byłego przywódcy Peru Alberta Fujimoriego skazanego za łamanie praw człowieka na  25 lat więzienia. 36-letnia Keiko, choć założyła własną partię polityczną i w 2006 r. dostała się do parlamentu, uzyskując najlepszy wynik w kraju, przegrała niedawne wybory prezydenckie. Mówiono, że z powodu masowej sterylizacji 300 tys. kobiet, którą w latach 90. zarządził jej ojciec (ofiary do dziś domagają się odszkodowań). A także dlatego, że jej celem było uwolnienie ojca.

Również w Japonii do parlamentu nie dostała się wnuczka premiera Hidei Toyo, który rządził krajem w czasie II wojny światowej, a po jej zakończeniu został powieszony jako zbrodniarz wojenny. Yuko Toyo zapowiedziała, że gdy wygra, zajmie się naprawą historii, m.in. prawdą o masakrze nankińskiej z 1937 roku, kiedy to japońscy żołnierze dopuścili się gwałtów i mordów na około 300 tysiącach Chińczyków, co jej zdaniem jest liczbą mocno przesadzoną.

Polityczne wychowanie

Ale bywa i odwrotnie. W Tajlandii szefową rządu została właśnie siostra obalonego pięć lat temu premiera Thaksina Shinawatry, która nie miała żadnego doświadczenia politycznego. 44-letnia Yingluck Shinawatra ukończyła uniwersytet w USA i była szefową największego operatora telefonii komórkowej w Tajlandii. Wygrała wybory, bo obiecała, że rozda uczniom tablety i dofinansuje uprawę ryżu. Nazwisko bardzo jej pomogło – przebywającemu na uchodźstwie bratu cały czas przybywa zwolenników.

Nawet na Węgrzech córka byłego prezydenta Arpada Göncza przez trzy lata, do 2009 r., stała na czele MSZ. Dziś Kinga Göncz, która w młodości nie miała ambicji politycznych i została psychiatrą, jest europarlamentarzystką.

– W niektórych krajach istnieje tradycja wychowywania dzieci w kulturze politycznej. Wystarczy spojrzeć na Francję. Córka Jacques'a Delorsa, byłego szefa Komisji Europejskiej, robi karierę pod innym nazwiskiem i wcale nie musi przy tym wykorzystywać nazwiska znanego ojca – mówi „Rz" prof. Jacek Wódz, socjolog polityki. Martine Aubry, burmistrz miasta Lille i przywódczyni socjalistów, właśnie ogłosiła, że w  przyszłorocznych wyborach zamierza się ubiegać o prezydenturę Francji.

A Marine Le Pen? – Owszem, dziedziczy nazwisko znanego ojca, ale to absolutnie pełnokrwisty polityk, który ma swoje poglądy – mówi prof. Wódz.

Być może z powodu wychowania w kulturze polityki podczas ostatniej kampanii prezydenckiej w USA obecnemu wiceprezydentowi Joe Bidenowi towarzyszyła wnuczka. Dziesięcioletnia wówczas Finnegan marzyła, by zostać prezydentem.