Rozprawa w sprawie Kościoła Latającego Potwora Spaghetti odbędzie się we wtorek przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie.
Członkowie Kościoła, którzy sami siebie nazywają pastafarianami, skierowali skargę, bo przed rokiem jego rejestracji odmówiło Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji.
– To ważne wydarzenie, bo dotyczy najszybciej rozwiązującego się związku wyznaniowego w Polsce – mówi „Rz" Andrzej Kuliński, rzecznik polskich pastafarian.
Kult czy prowokacja
Jednak sprawa budzi emocje, bo Kościół przypomina antyreligijną prowokację.
Pastafarianie utrzymują, że wierzą w makaronowego boga z oczami na słupkach i dwoma pulpecikami, który kieruje sprawami ludzkimi z użyciem makaronowej macki. Po śmierci ma czekać na nich raj z hostessami i wulkanem piwnym.
Latającego Potwora Spaghetti wymyślił w 2005 roku amerykański fizyk Bobby Henderson.
W USA toczyła się debata, czy oprócz teorii ewolucji szkoły powinny nauczać kreacjonistycznej teorii powstania świata, uwzględniającej udział Boga w stworzeniu. Henderson zażądał, by szkoły zaczęły również mówić o Latającym Potworze Spaghetti.
Ślubowanie ?z durszlakiem
Pomysł podchwycili ateiści na całym świecie, próbując za pomocą żartu zaprotestować przeciw ich zdaniem uprzywilejowanej pozycji osób wierzących. W styczniu w amerykańskim stanie Nowy Jork jeden z radnych złożył ślubowanie z durszlakiem na głowie. Tłumaczył, że umożliwiają mu to swobody religijne, bo jest to element rytualnego stroju pastafarian.
W ubiegłym roku pewien Czech wyrobił sobie dowód osobisty ze zdjęciem, do którego pozował z tym rodzajem garnka. W Polsce odbył się już pastafariański ślub, a członkowie wspólnoty postanowili oficjalnie ją zarejestrować.
Krytyczna ekspertyza
Zgodnie z prawem trzeba w tym celu przedłożyć w resorcie administracji m.in. statut wspólnoty i listę co najmniej 100 wyznawców.
Ministerstwo powołało jednak biegłych z zakresu religioznawstwa. Ci napisali, że „mamy do czynienia z czymś w rodzaju antyreligii". Uznali, że pastafarianizm powstał, „by przez ośmieszenie skrytykować pewne elementy istniejących religii", głównie chrześcijaństwa.
Odmowę rejestracji pastafarianie uważają za krzywdzącą. – Dogmaty innych religii też mogą się wydać śmieszne – mówi Andrzej Kuliński. Dodaje, że jest osobą wierzącą. – Bez dwóch zdań zostałem dotknięty przez Potwora makaronową macką. W przeciwnym razie nie pełniłbym wysokiej funkcji w Kościele – podkreśla.
Żart z prawa?
Wątpliwości co do decyzji ministerstwa mają też niektórzy eksperci z zakresu religioznawstwa. – Kościół Potwora Spaghetti to przedstawiciel tzw. joke religions, czyli religii żartobliwych, a staranie o rejestrację interpretuję jako próbę kompromitacji mankamentów systemu prawnego regulującego życie religijne – ocenia prof. Zbigniew Pasek z Pracowni Badań Współczesnych Form Duchowości AGH.
Jednak jego zdaniem to, że wśród pastafarian nie ma osób wierzących, wcale nie jest pewne. – Dobra ekspertyza wymaga obserwacji uczestniczącej. Trzeba by wśród tych ludzi pomieszkać, zobaczyć, czy prowadzą życie religijne i żyją według zasad wiary – podkreśla.
W skardze do sądu wyznawcy Potwora Spaghetti napisali, że zostali potraktowani „arbitralnie", i domagają się uchylenia decyzji ministerstwa. Werdykt sądu najprawdopodobniej poznamy jeszcze we wtorek. – Co do zasady przed sądem administracyjnym odbywa się tylko jedna rozprawa. Strony mogą zabrać głos i sąd wydaje orzeczenie – tłumaczy mec. Dariusz Goliński, który reprezentuje Kościół Latającego Potwora Spaghetti.
Dobro vs. nienawiść
Poseł PiS Jan Dziedziczak mówi, że jest spokojny o orzeczenie. – Państwo nie pozwoli na kpiny z ludzi wierzących. Za religią idzie dobro, a tu mamy tylko nienawiść i próbę poniżenia innych – ocenia.
Dodaje, że „być może należy przyjrzeć się przepisom dotyczącym rejestracji wspólnot religijnych".
W listopadzie pisaliśmy w „Rz", że choć resort administracji odmówił rejestracji Kościoła Latającego Potwora Spaghetti, kilka miesięcy później na listę związków wyznaniowych wpisał Wyznawców Słońca. To grupa aktywistów ekologicznych, która praktycznie nie ma doktryny religijnej, a w dokumentach przedłożonych w resorcie wśród obrzędów wymienia m.in. muzykę, śpiew oraz spożywanie piwa i wina.