O sprawie pisaliśmy w ubiegłym roku. W czasie procesu w 2014 roku Camp pytał domniemaną ofiarę gwałtu "dlaczego nie trzymała kolan razem" oraz "dlaczego nie usiadła w zlewie, tak aby penetracja nie była możliwa" (ofiara, 19-letnia kobieta zeznała, że została zgwałcona na zlewie, w łazience, w czasie imprezy).

Camp podczas rozprawy mówił też, że młode kobiety "zazwyczaj same chcą seksu, zwłaszcza jeśli są pijane". Dodał przy tym, że czasem "seks wiąże się z bólem". Ostatecznie uniewinnił podejrzanego o gwałt. 19-latka złożyła jednak apelację. Sąd drugiej instancji podtrzymał jednak wyrok uniewinniający.

Skargę na Campa złożyło kilku profesorów prawa. W efekcie Kanadyjska Rada Sędziów wszczęła przeciwko niemu postępowanie.

Teraz, przed zakończeniem postępowania, prawnik Campa ogłosił, że jego klient 10 marca odejdzie z zajmowanego przez siebie stanowiska. Dzień wcześniej Kanadyjska Rada Sędziów orzekła, że mężczyzna powinien stracić pracę. Jego zachowanie zostało ocenione jako "głęboko szkodliwe". Raport Rady w tej sprawie został przesłany do ministra sprawiedliwości.

Członkowie Rady podkreślili, że Kanadyjczycy oczekują, aby sędziowie znali prawo, ale cechowali się również empatią oraz unikali sytuacji, w których ich osobiste przekonania przeszkadzają im w sprawiedliwym orzekaniu.

"Sędziowie muszą wykazywać się znajomości spraw społecznych, być świadomi zmian jakie zachodzą w wartościach wyznawanych przez społeczeństwo, pokorą, tolerancją i szacunkiem do innych" - czytamy w oświadczeniu Rady.

"To są wartości, które pozwalają zachować zaufanie społeczne do władzy sądowniczej" - przekonują członkowie Rady. Spośród 23 członków Rady czterech miało zdanie odrębne - ich zdaniem usunięcie z zawodu jest zbyt surową karą.

W Kanadzie usunąć sędziego z zawodu można jedynie w przypadku, gdy rezolucję w tej sprawie przyjmie parlament. W tym przypadku jednak nie będzie to konieczne w związku z rezygnacją samego Campa.