Nowy komendant SOP awansował na pułkownika po kilku dniach

Nowy szef rządowej ochrony SOP awansował na pułkownika zaledwie w kilka dni. MSWiA: wniosek złożył jego poprzednik.

Publikacja: 22.12.2022 22:30

Radosław Jaworski (z prawej) rozpoczynał pracę 18 lat temu w BOR

Radosław Jaworski (z prawej) rozpoczynał pracę 18 lat temu w BOR

Foto: twitter MSWiA

4 listopada podpułkownik Radosław Jaworski objął stanowisko komendanta Służby Ochrony Państwa. A już pięć dni później szef MSWiA Mariusz Kamiński wydał decyzję, w której mianował Jaworskiego pułkownikiem.

Czytaj więcej

SOP będzie szukać funkcjonariuszy na targach pracy

Resort w odpowiedzi dla „Rzeczpospolitej” potwierdza, że zastosowano art. 122 ustawy o SOP, a więc tryb przyspieszony. Pozwala on „za szczególne osiągnięcia” na szybszy awans. Jaworski (pseud. Jawor) nie spełniał wymogów ustawy, a więc wysługi czterech lat służby w stopniu podpułkownika. Art. 122 pozwala awansować szybciej – „w przypadkach zasługujących na szczególne wyróżnienie funkcjonariusza spełniającego warunki (...) mianowanie na kolejne wyższe stopnie służbowe SOP posiadającego wzorową opinię służbową oraz szczególne kwalifikacje zawodowe lub umiejętności do pełnienia służby”. Okresy służby przypisane do każdego stopnia służbowego nawet w trybie przyspieszonym „nie mogą być jednak skrócone więcej niż o połowę”. Skąd jednak awans w kilka dni?

W maju generał?

Jak wyjaśnia MSWiA, „z wnioskiem o mianowanie na kolejny stopień podpułkownika SOP Radosława Jaworskiego, wtedy dyrektora Zarządu Operacyjno-Rozpoznawczego SOP, wystąpił jeszcze poprzedni komendant Służby Ochrony Państwa podpułkownik SOP Paweł Olszewski. Wniosek ten spełniał wymogi formalne określone w przepisach prawa”. To znaczy, że Jaworski miał dwa lata wysługi w stopniu podpułkownika do przyspieszonego awansu.

– W maju Jaworski ma zostać generałem, bo od pułkownika do generała nie ma już ustawowych progów wysłużonych lat. Obiecano mu to, by zgodził się zostać komendantem – mówi nam nasze źródło. To nie tylko prestiż, ale również wyższa stawka wynagrodzenia. Komendant w stopniu generała dywizji zarabia w pensji zasadniczej blisko 10 tys. zł.

Jak po nominacji donosił portal TVN 24: „O Jaworze zrobiło się głośno ze względu na szybki awans i niskie umiejscowienie w hierarchii: był oficerem ochrony, który został potem starszym specjalistą. Chociaż nie miał dostępu do informacji opatrzonych klauzulą »ściśle tajne«, został szefem zarządu operacyjno-rozpoznawczego”.

Poprzednik Jaworskiego, ppłk Paweł Olszewski, był komendantem SOP z najniższym stopniem – jego dwóch zastępców miało stopień pułkownika. Chciał odejść już w lutym, ale po wybuchu wojny w Ukrainie odejście komendanta wstrzymano. Czy Olszewskiego również awansowano? Zgodnie z ustawą „Funkcjonariusza zwalnianego ze służby można mianować z dniem zwolnienia ze służby na kolejny wyższy stopień za szczególne zasługi podczas wykonywania obowiązków służbowych”. Ani MSWiA, ani SOP nie odpowiedziały na nasze pytanie.

Zaufany funkcjonariusz

Jaworski rozpoczynał służbę 18 lat temu jeszcze w Biurze Ochrony Rządu. Pracował m.in. wydziale Zabezpieczeń Specjalnych, Wydziale Ochrony Delegacji Zagranicznych oraz Zarządzie Ochrony Rady Ministrów, był ochroniarzem wicepremiera Piotra Glińskiego. Wcześniej ochraniał ambasady (od ochrony budynków i placówek zaczyna każdy funkcjonariusz) w Kabulu i Trypolisie.

Jest zaufanym funkcjonariuszem ministra Kamińskiego – od czterech lat był dyrektorem Zarządu Operacyjno-Rozpoznawczego w SOP. PiS, tworząc ustawę o Służbie Ochrony Państwa, wprowadził możliwość kontroli operacyjnej, jaką dotychczas miały tylko służby specjalne (BOR takich uprawnień nie posiadało). SOP może wszcząć w „przypadkach niecierpiących zwłoki, jeżeli mogłoby to spowodować utratę informacji lub zatarcie albo zniszczenie dowodów przestępstwa po uzyskaniu pisemnej zgody Prokuratora Generalnego, kontrolę operacyjną”. To podsłuchy, także w pomieszczeniach, inwigilacja korespondencji, na którą musi wydać zgodę Sąd Okręgowy w Warszawie (tak jak w przypadku CBA).

Ustawa nie precyzuje, wobec kogo może być wszczęta kontrola, czy wobec funkcjonariuszy, czy osób z otoczenia najważniejszych osób w państwie, których ochraniają funkcjonariusze.

Co istotne, wnioski, postanowienia, pisemne zgody i zarządzenia o kontrolę operacyjną komendant SOP „przekazuje do wiadomości Inspektorowi Nadzoru Wewnętrznego”. To utworzony przez PiS nowy organ do kontroli służb – mieści się w MSWiA i podlega ministrowi Kamińskiemu. Jeśli wierzyć sprawozdaniu, jakie składa corocznie szef MSWiA w Sejmie, ani Biuro Nadzoru Wewnętrznego, ani Służba Ochrony Państwa ani razu w ciągu ostatnich dwóch lat nie występowały o kontrolę operacyjną.

4 listopada podpułkownik Radosław Jaworski objął stanowisko komendanta Służby Ochrony Państwa. A już pięć dni później szef MSWiA Mariusz Kamiński wydał decyzję, w której mianował Jaworskiego pułkownikiem.

Resort w odpowiedzi dla „Rzeczpospolitej” potwierdza, że zastosowano art. 122 ustawy o SOP, a więc tryb przyspieszony. Pozwala on „za szczególne osiągnięcia” na szybszy awans. Jaworski (pseud. Jawor) nie spełniał wymogów ustawy, a więc wysługi czterech lat służby w stopniu podpułkownika. Art. 122 pozwala awansować szybciej – „w przypadkach zasługujących na szczególne wyróżnienie funkcjonariusza spełniającego warunki (...) mianowanie na kolejne wyższe stopnie służbowe SOP posiadającego wzorową opinię służbową oraz szczególne kwalifikacje zawodowe lub umiejętności do pełnienia służby”. Okresy służby przypisane do każdego stopnia służbowego nawet w trybie przyspieszonym „nie mogą być jednak skrócone więcej niż o połowę”. Skąd jednak awans w kilka dni?

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Służby
Błędy w ochronie Donalda Trumpa. Polskie służby powstrzymałyby zamachowca
Służby
ABW o zatrzymaniu księdza Olszewskiego. „Pił kawę oraz spożywał przekąski”
Służby
Kto nagrywał Daniela Obajtka wiosną 2018 r.? Nie dowiemy się, ale to nie CBA
Służby
Problemy kadrowe straży w Sejmie. „System bezpieczeństwa nie spełnia swojej funkcji”
Materiał Promocyjny
Mity i fakty – Samochody elektryczne nie są ekologiczne
Służby
Ponad 700 żołnierzy na granicy białoruskiej. „Są atakowani, czym tylko się da”