Reklama

Blokują budowę kopalni: zdanie wójtów ważniejsze niż bezpieczeństwo kraju

Dwie gminy od lat blokują inwestycję o strategicznym znaczeniu dla państwa. Sprzyja im prawo.

Aktualizacja: 22.10.2015 07:40 Publikacja: 21.10.2015 17:40

Blokują budowę kopalni: zdanie wójtów ważniejsze niż bezpieczeństwo kraju

Foto: Fotorzepa, Marian Zubrzycki

Budowa kopalni odkrywkowej węgla brunatnego oraz elektrociepłowni w gminach Gubin i Brody stoi w miejscu, choć zasoby węgla w Bełchatowie i innych lokalizacjach powoli się wyczerpują i trzeba będzie rozpocząć eksploatację nowych złóż. Inwestycję skutecznie blokuje dwóch wójtów. Wszystko zgodnie z prawem. Nic też nie wskazuje na to, by budowa szybko ruszyła. Potrzebne są koncesja, wykup gruntów, przesiedlenia.

– Obecnie staramy się o koncesję na wydobycie – mówi Stanisław Żuk, wiceprezes zarządu ds. wydobycia PGE Górnictwa i Energetyki Konwencjonalnej S.A. – Minister Środowiska nie wyda jej, jeżeli te dwie gminy nie wprowadzą zmian dotyczących złoża do swoich dokumentów planistycznych. A te nie chcą.

Złoża węgla trzeba ująć w studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. Choć inwestycja ma charakter krajowy, za zmiany w studium mają zapłacić gminy, ok. 200 tys. zł.

– Do tej pory nikt nas nie poinformował, jakie będą skutki tej inwestycji, nie sprecyzowano, ile wsi i mieszkańców trzeba będzie wysiedlić i w jakiej wysokości otrzymają rekompensaty oraz jak zostanie zniszczone środowisko – tłumaczy Zbigniew Barski, wójt gminy Gubin. Nie możemy też działać wbrew mieszkańcom – dodaje. W 2009 r. większość z nich opowiedziała się przeciwko budowie kopalni. – Ich obawy są uzasadnione. Jesteśmy gminą rolniczą, tam, gdzie ma powstać kopalnia, znajdują się najlepszej klasy grunty rolne. Kopalnia je zniszczy. Ziemia należy do Agencji Nieruchomości Rolnych, a rolnicy ją tylko od niej dzierżawią. Nie dostaną więc ani złotówki, gdy ruszy budowa. Pieniądze trafią do ANR.

Brak jasnych reguł

Efekt sprzeciwu gmin jest taki, że od lat trwają sądowe przepychanki między nimi a wojewodą lubuskim. Ponieważ nie chcą wprowadzić zmian do studium, wojewoda wydał zarządzenie zastępcze: zapisy mają się pojawić na koszt gmin. Gubin zaskarżył decyzję. Jest już wyrok NSA.

Reklama
Reklama

– Wynika z niego, że wojewoda może nanieść zmiany w studium bez procedur planistycznych – tłumaczy Jolanta Rajchert z Lubuskiego Urzędu Wojewódzkiego. ?– Zastanawiamy się, jak to zrobić. Nie chcemy bowiem, by odbyło się to bez udziału mieszkańców gmin – dodaje.

Podejście gmin dziwi wiceprezesa Żuka. – Są biedne, ludzie wyjeżdżają z nich za chlebem, chcemy stworzyć ok. 3 tys. dobrze płatnych miejsc pracy – obiecuje. Jego zdaniem w prawie brakuje uregulowań, które priorytetowo traktowałyby takie inwestycje. – Chodzi o dobro nas wszystkich. Dlaczego prawo bardziej sprzyja grupie ludzi, a nie ogółowi? – pyta wiceprezes Żuk.

O tym, że potrzebne są jasne i proste reguły dotyczące inwestycji ponadlokalnych, przekonany jest też mec. Grzegorz Długi, wspólnik w kancelarii ADP Popiołek w Katowicach. – Do tej pory ustawodawca tworzył specustawy pod konkretną inwestycję, np. autostrady. To chory system – uważa.

Krajowy System e-Faktur (KSeF)
Pierwsze kroki w KSeF. Poradnik „Rzeczpospolitej” dla małych przedsiębiorców
Praca, Emerytury i renty
Zmiany w wypłatach 800 plus w lutym 2026. ZUS rozpoczyna przyjmowanie wniosków
Prawo rodzinne
Podział majątku przy rozwodzie. Sąd Najwyższy wskazuje o czym trzeba pamiętać
Nieruchomości
Nabywcy mieszkań będą musieli dodatkowo płacić za balkony i schody?
Prawo drogowe
Wchodzą w życie surowsze kary dla piratów drogowych. Wśród nich dożywotni zakaz prowadzenia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama