Nie ma przeszkód, by osoba pełniąca funkcje publiczne już po roku od odejścia ze stanowiska mogła pracować w firmach, wobec których podejmowała decyzje.
Roczne ograniczenie dotyczy tylko najwyższych stanowisk, m.in. ministrów, kierowników i dyrektorów generalnych urzędów czy wójtów. Ale i to ograniczenie można obejść. Niemal wszystkie wnioski o skrócenie tego i tak krótkiego okresu komisja powołana przez premiera rozpatruje pozytywnie. W tym roku aż siedmiokrotnie godziła się na pracę u dawnego petenta. Nie wydała żadnej decyzji negatywnej.
Kancelaria Prezesa Rady Ministrów nie chce ujawnić, kogo te decyzje dotyczyły. Nie jest też jasne, jakimi przesłankami kieruje się komisja. Prawo tego nie określa, a kancelaria nie zamierza ich podać.
– To mechanizm korupcjogenny. Dodatkowo fakt, że Kancelaria Premiera nie podaje pełnej informacji, komu ten okres skrócono, to sygnał, że może mieć coś do ukrycia. Skoro opinia publiczna nie ma dostępu do takich informacji, to znaczy, że nie ma nad tym w zasadzie żadnej kontroli – uważa Grzegorz Makowski, dyrektor programu „Odpowiedzialne państwo" w Fundacji Batorego.
–Takie skrócenie powinno być wyjątkowe, a wszelkie decyzje podejmowane przez komisje – jawne. Ze szczątkowych informacji udostępnionych przez kancelarię wynika, że zgoda jest wydawana niemal każdorazowo. To groźne – ocenia Krzysztof Izdebski ze Stowarzyszenia Watchdog Polska.