Takie odejścia często komplikują prace całych wydziałów. Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita”, tak się ostatnio zdarzyło w Piotrkowie Trybunalskim: z czteroosobowego wydziału gospodarczego sądu rejonowego aż trzech sędziów zrzekło się funkcji.
Wydział czekają kłopoty, bo odchodzący sędziowie zostawią też zaległości. A na ich nadrobienie zastępcom potrzeba będzie więcej czasu.
W ubiegłym roku takich odejść było 58 (patrz ramka). Powód? Brak satysfakcji z wykonywanej pracy. Gdzie odchodzą? Najczęściej do notariatu, ale wpisują się też na listy adwokatów i radców prawnych.
W minionych latach z zawodu rezygnowali nie tylko sędziowie rejonowi, którzy załatwiają najwięcej spraw i są najbardziej obciążeni. Odeszło też siedmiu sędziów sądów okręgowych.
– Trudno się dziwić ludziom, którzy mają aspiracje, że chcą zmienić swoje życie – mówi „Rz” Stanisław Dąbrowski, sędzia Sądu Najwyższego. On sam jednak mniej się boi odejść sędziów niż przeciętności kandydatów, którzy chcą przyjść na ich miejsce. Twierdzi też, że [b]aby zawód ten stał się naprawdę atrakcyjny, pensje muszą wzrosnąć o 30 – 50 procent. [/b]
Wielu sędziów przestało jednak wierzyć, że tak się stanie, i choć przyznają, że była to najtrudniejsza decyzja w ich życiu, nie żałują jej. Jacek Sobczak po kilkunastu latach orzekania odszedł z Sądu Okręgowego w Łodzi. Dziś jest notariuszem w małym miasteczku. Odszedł, bo nabrał przekonania, że w sądownictwie nic na lepsze się nie zmieni. Jeśli już, to może za jakieś pięć, dziesięć lat.
[wyimek][link=http://www.rp.pl/galeria/61797,1,471007.html]Zobacz ilu sędziów zrezygnowało ze stanowiska[/link][/wyimek]
Identycznie uważał Arkadiusz Nikiel, do niedawna sędzia Sądu Rejonowego w Tarnowskich Górach. Zrezygnował z orzekania po 12 latach pracy. On także trafił do notariatu. Dlaczego? Bo, jak mówi „Rz”, orzekał w sprawach cywilnych, a to najbardziej pokrewny zawód. Powodem odejścia były warunki pracy, poziom wynagrodzeń i obciążenie.
– Miesięcznie miałem w referacie średnio blisko 500 spraw, a bywało i gorzej – twierdzi.
Jarosław Sielecki, prezes i sędzia sądu we Wschowie, orzekał przez dziesięć lat. Odszedł też do notariatu. Dlaczego? – Bo to jedyny zawód, który zachowuje duży prestiż – wyjaśnia.
– Wszystkie tego rodzaju przypadki łączy jeden motyw: brak satysfakcji z pracy – twierdzi Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia.
Ministerstwo Sprawiedliwości widzi to inaczej. – To są nieliczne rezygnacje – tłumaczy.
Jego zdaniem należy postrzegać je jako element naturalnego przepływu kadrowego między zawodami prawniczymi. Co także istotne, z zawodu odchodzi przede wszystkim nie tyle najbardziej doświadczona kadra sądownictwa, ile sędziowie sądów rejonowych. Obecnie w Polsce mamy ponad 9 tysięcy sędziów.
[b][link=http://www.rp.pl/artykul/61797,471002_Rozgoryczeni_sedziowie_odchodza__nie_tylko_dlatego__ze_za_malo_zarabiaja_.html]Czytaj rozmowę z Piotrem Zaborniakiem, kierownikiem sekcji do spraw upadłościowych w Sądzie Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim[/link][/b]
[ramka][b][link=http://blog.rp.pl/goracytemat/2010/05/05/pozegnanie-z-temida/]Skomentuj ten artykuł[/link][/b][/ramka]