Czy Maciej Berek powinien startować do Trybunału Konstytucyjnego?
Prawnych przeszkód nie ma. Jednak z uwagi na doświadczenia ostatnich lat, w których do Trybunału Konstytucyjnego trafiły osoby zaangażowane politycznie i niedające w odbiorze zewnętrznym gwarancji niezależności, lepiej byłoby, gdyby do Trybunału nie trafiały osoby bezpośrednio ze stanowisk politycznych.
Maciej Berek nie spełnia tego warunku.
Tak, Maciej Berek nie spełnia tego warunku i dziwi mnie to, że osoby, które wysunęły jego kandydaturę, nie znalazły innego godnego kandydata, co do którego tego typu kontrowersje by nie występowały.
A co pan myśli o sytuacji w samym Trybunale Konstytucyjnym?
Jest nie do zaakceptowania. Trzeba powiedzieć wyraźnie, że obecnie Trybunału Konstytucyjnego w składzie konstytucyjnym nie mamy. mamy. Wciąż w TK zasiadają dublerzy. Kieruje nim i, co istotne, wyznacza w nim składy sędziowskie, Bogdan Święczkowski, który został nieprawidłowo i moim zdaniem nieskutecznie wybrany na stanowisko prezesa. prezesa. Dodatkowo całkowicie nieakceptowalna jest sytuacja, w której Bogdan Święczkowski – faktycznie p.o. prezesa – nie wykonuje ustawowych obowiązków i nie zwołuje Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Trybunału Konstytucyjnego, który jest najwyższym kolegialnym organem Trybunału.
Czytaj więcej
Posłowie PiS skierowali do Trybunału Konstytucyjnego wniosek dotyczący odpowiedzialności konstytucyjnej byłego ministra i statusu sędziego TK. Doma...
A nawet jak zwołuje, to ono się nie odbywa, bo nie ma kworum.
Nie ma, bo p.o. prezesa TK bezprawnie nie dopuszcza on do wypełnienia obowiązków prawidłowo wybranych przez Sejm sędziów Trybunału Konstytucyjnego, którzy złożyli ślubowania, nie w obecności, ale wobec prezydenta.
Podoba się panu pomysł obcięcia budżetu dla Trybunału Konstytucyjnego?
Jestem zwolennikiem rządów prawa. Jeżeli prawo przewiduje, że Zgromadzenie Ogólne Sędziów Trybunału Konstytucyjnego przedstawia projekt budżetu, to bez uchwały tego Zgromadzenia nie można uchwalić budżetu dla tej instytucji. Prawo powinno być w tym przypadku, tak jak w każdym innym, bezwzględnie przestrzegane. Winę za to ponosi oczywiście p.o. prezesa Bogdan Święczkowski, który takiego Zgromadzenia nie zwołuje.
Ale cierpią też na tym sędziowie, którzy zostali powołani legalnie.
Zgodnie z art. 7 konstytucji organy władzy publicznej powinny działać na podstawie i w granicach prawa. Jeżeli w świetle prawa budżet Trybunału Konstytucyjnego może być ustanowiony w oparciu o uchwałę Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Trybunału Konstytucyjnego, każdy organ powinien zrobić wszystko, by to prawo wykonać i dotyczy to w szczególności osoby pełniącej funkcję prezesa Trybunału Konstytucyjnego.
Czas płynie, a w wymiarze sprawiedliwości wiele spraw nie zostało załatwionych. Wierzy pan, że jeszcze się uda?
Oczywiście, że wierzę, że się uda. Uważam, że wszyscy chcemy żyć w demokratycznym państwie prawnym. Musimy zatem przywrócić praworządność.
Czytaj więcej
Wymogiem kandydowania do roli sędziego TK jest co najmniej 10 lat praktyki w zawodzie prawniczym. Maciej Berek pokazał pismo od dziekana OIRP, z kt...
Niezałatwiona kwestia tzw. neosędziów pana uwiera?
Tak, bo niszczenie praworządności w aspekcie podważania prawa wszystkich nas do niezależnego, bezstronnego i ustanowionego zgodnie z prawem sądu uderza w nas wszystkich. Upolitycznienie Krajowej Rady Sądownictwa nie było celem samym w sobie tych, którzy niszczyli praworządność. Miało na celu pozbawienie sądów niezależności poprzez obsadzanie ich osobami, które w sposób wadliwy zostały powołane na urząd sędziego. Problem tzw. neosędziów musi być rozwiązany. W innym przypadku będzie to taka niezagojona rana, która długimi latami będzie do nas wracała w postaci braku stabilności systemu prawnego, w postaci braku bezpieczeństwa prawnego stron i uczestników postępowań.
Sam pan wie, że nawet najlepsza ustawa wymaga podpisu prezydenta.
Pamiętam nasze obawy, kiedy na kolejną kadencję został na urząd prezydenta wybrany Andrzej Duda, który niestety autoryzował niszczenie rządów prawa w Polsce i też blokował jakiekolwiek próby przywracania praworządności. W tamtym czasie konsekwentnie walczyliśmy o zasady i nie widzę powodów, żeby cokolwiek miało się w tym względzie zmienić. Trzeba dążyć do pozytywnych zmian bez względu na to, co później zrobi prezydent. Jeżeli teraz przejdziemy do porządku dziennego nad będącymi twarzą niszczenia niezależności sądów tzw. neosędziami, ta historia będzie się powtarzać w przyszłości. Władza wykonawcza i ustawodawcza jako władze polityczne będą korzystały z tych mechanizmów, które nie mają nic wspólnego z praworządnością. Po każdej zmianie władzy politycznej będziemy mieli do czynienia z próbami wypełniania sądów „naszymi sędziami”. A sędzia powinien podlegać tylko konstytucji i zgodnych z nią ustawom oraz służyć wyłącznie obywatelom.
Ministerstwo Sprawiedliwości szykuje zmiany w ustroju sądów. Wygląda na to, że chce mieć wpływ, chociaż pośredni, na wybór rzecznika dyscyplinarnego sędziów powszechnych. Podoba się panu ten pomysł?
Uważam, że minister sprawiedliwości nie powinien mieć wpływu na wybór rzecznika dyscyplinarnego sędziów powszechnych. Powinna to robić Krajowa Rada Sądownictwa. W projektach ustaw przygotowanych przez stronę społeczną właśnie rola KRS była przewidywana w tym względzie jako kluczowa. Minister powinien mieć jak najmniejszy wpływ na obsadę stanowisk czy to rzeczników dyscyplinarnych czy sędziów w sądach dyscyplinarnych. Uważam, że słuszne byłoby odseparowanie władzy wykonawczej od władzy sądowniczej na rzecz KRS. Należałoby pozostawić MS możliwość wystąpienia z żądaniem podjęcia czynności wobec sędziego przez rzecznika dyscyplinarnego, ale pozbawić go wpływu na obsadę stanowisk rzeczników i sędziów sądów dyscyplinarnych.
Czytaj więcej
Jestem przekonany, że obywatele, którzy bronili Trybunału Konstytucyjnego, uważają, że Maciej Berek nie powinien startować do TK – mówi „Rzeczpospo...
Polska ostatnio awansowała w rankingu Komisji Europejskiej z 27. miejsca na 20., jeśli chodzi o zaufanie obywateli do wymiaru sprawiedliwości. Czy pan jako wiceprezes i jako sędzia na sali widzi ten postępujący trend zaufania do wymiaru sprawiedliwości?
Trudno mi powiedzieć, czy to zaufanie rośnie. Myślę, że do potrzebnego wzrostu zaufania do wymiaru sprawiedliwości nieodzowne jest przede wszystkim rozwiązanie problemu neosędziów. Nie ma nic bardziej podważającego zaufanie do wymiaru sprawiedliwości niż to, że obywatel przychodzący do sądu nie ma pewności, czy jego sprawę rozpoznaje osoba powołana na urząd sędziego w sposób prawidłowy i skuteczny.
Jak pan ocenia pierwszy rok funkcjonowania ministra Waldemara Żurka w fotelu ministra sprawiedliwości?
To jest czas, w którym dużo się dzieje. Przede wszystkim wróciliśmy do pewnych standardów, w szczególności w zakresie separacji władzy sądowniczej od władzy wykonawczej. Minister sprawiedliwości jako były sędzia z pewnością widzi konieczność takiego rozdziału. Doskonale rozumie i kolejnymi swoimi działaniami przywraca ten konieczny rozdział w ramach trójpodziału władzy. To oceniam pozytywnie, natomiast jeszcze wciąż jest wiele do zrobienia.
Chce pan powiedzieć, że ten czas za ministra Adama Bodnara był trochę zmarnowany?
Uważam, że pewne działania powinny być podejmowane szybciej i bardziej zdecydowanie. Do dziś trudno mi zrozumieć, dlaczego pozwolono na funkcjonowanie neo-KRS obsadzonej w sędziowskiej części przez Sejm pomimo licznych orzeczeń polskiego Sądu Najwyższego i europejskich trybunałów kwestionujących to. Niestety to doprowadziło do tego, że wciąż mamy problem z należytym obsadzeniem Krajowej Rady Sądownictwa. Nastąpiło to bowiem na podstawie tej samej niekonstytucyjnej ustawy, a zapewnienia polityków, że zatwierdzą tylko wybór sędziów do Rady dokonany przez sędziów, zostały zrealizowane tylko częściowo. W obecnej Krajowej Radzie jest tylko 13 sędziów, którzy legitymują się poparciem środowiska sędziowskiego, a wciąż mamy w jej składzie dwóch czysto politycznych nominatów.
Czytaj więcej
Poprzednia KRS została wykluczona z Europejskiej Sieci Rad Sądownictwa, bo nie spełniała standardu niezależności od władzy politycznej. Czas wrócić...
Jak pan zapatruje się na udział w KRS Łukasza Piebiaka, byłego wiceministra sprawiedliwości?
Sędziowie, którzy legitymują się znikomym poparciem w środowisku sędziowskim, niestety znaleźli się w KRS.
Obecna większość w Sejmie dokonała ich wyboru do Krajowej Rady Sądownictwa, bo nie miała wyjścia.
Nie zgodzę się z tym. Wyjście było, ale zabrakło konsekwencji i odwagi, by po nie sięgnąć. Przez to dziś mamy do czynienia z KRS wciąż obsadzoną niezgodnie z konstytucją. Oczywiście Rada w dzisiejszym kształcie spełnia o wiele wyższe standardy, jeśli chodzi o poziom jej odpolitycznienia, niż Rady poprzednich dwóch kadencji, ale jeżeli miałbym decydować jako sędzia, czy obecna Krajowa Rada Sądownictwa jest ukształtowana i obsadzona zgodnie z konstytucją, to musiałbym stwierdzić, że nadal jej skład nie jest zgodny z konstytucją.
Ale partie opozycyjne mają prawo przedstawić swoich kandydatów. Skoro ci znaleźli się na liście, a lista była głosowana w całości, Sejm nie miał tu pola manewru. Ewentualnie mógł w ogóle nie dokonać wyboru.
Ustawę, która przewiduje wybór sędziowskich członków Krajowej Rady Sądownictwa wskazanych przez poszczególne kluby parlamentarne, uważam za niekonstytucyjną. Nie jest to wyłącznie mój pogląd, gdyż został on potwierdzony przez szereg orzeczeń. Odwołując się do tych orzeczeń, Sejm miał możliwość, stosując bezpośrednio konstytucję, powołać 15 sędziowskich członków Krajowej Rady Sądownictwa spośród tych, którzy uzyskali największe poparcie w środowisku sędziowskim. Tak się jednak w pełni nie stało. Dwóch nominatów politycznych wskazanych przez klub parlamentarny PiS i klub parlamentarny Konfederacji nie są przedstawicielami środowiska sędziowskiego, więc oczywiście w mniejszym zakresie niż to miało miejsce w przypadku dwóch kadencji KRS już minionych, ale wciąż mamy do czynienia ze składem Krajowej Rady Sądownictwa niekonstytucyjnym.
Jaki stopień szkolny wystawiłby pan ministrowi Żurkowi?
Myślę, że sędzia nie powinien w ten sposób oceniać ministra sprawiedliwości, więc uchyliłbym się od odpowiedzi na to pytanie.
Zawiódł czy raczej podniósł na duchu?
Znam ministra sprawiedliwości od lat, od czasów, kiedy jako sędziowie ramię w ramię walczyliśmy o przywrócenie praworządności i niezależności sądów. Niezmiennie mam do Waldemara Żurka zaufanie. Jednak jestem nieusatysfakcjonowany działaniami klasy politycznej w szerszym tego słowa znaczeniu w zakresie przywracania niezależności sądów. Uważam, że niezależnie od tego, kto pełni urząd Prezydenta RP, w parlamencie powinny być uchwalane stosowne ustawy i przedkładane mu do podpisu. Bez zastanawiania się, czy zostaną zawetowane czy nie.
Czytaj więcej
Uważam, że moja pozycja jest stabilna i silna. Rozpuszczanie plotek o tym, że „Żurek jest do odstrzału” to próby utrudniania mojej codziennej pracy...