Jestem w tej specyficznej sytuacji, że bywałem (i wciąż bywam) po różnych stronach politycznej i medialnej barykady. Uczestniczę w rozmaitych wydarzeniach medialnych czy społecznych i mam znajomych w wielu miejscach, co sprawia, że coraz lepiej widzę, jak bardzo jesteśmy do siebie podobni. Oczywiście każda ze stron, zgodnie z polaryzacyjną logiką, chciałaby w sobie widzieć tych lepszych, bardziej patriotycznych (lub bardziej otwartych), bardziej demokratycznych (czy bardziej praworządnych), ale gdy pogrzebać głębiej, okazuje się, że pod pewnymi względami obie strony są do siebie bardzo podobne. Estetycznie i etycznie, w podejściu do prawa i w politycznych narracjach.