Fragment książki Marcina Stasiaka „Lekarze prowincjonalni”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Czarne, Wołowiec 2026
Przed II wojną światową przeciętny mieszkaniec wsi stykał się z lekarzem rzadko i tylko w wyjątkowych sytuacjach. Po pierwsze dlatego, że lekarzy w przedwojennej Polsce było niewielu: w 1928 r. na 10 tys. mieszkańców przypadało nieco powyżej 3 lekarzy, a dziesięć lat później odsetek wzrósł tylko nieznacznie – do 3,7. Jeszcze mniej optymistycznie (…) przedstawiała się statystyka obejmująca lekarzy dentystów. Jak zauważyła Elżbieta Więckowska w pracy poświęconej lekarzom w II Rzeczypospolitej: „Pod względem dostępności pomocy lekarskiej Polska lokowała się na przedostatnim miejscu na tle innych państw europejskich. Tylko w miastach uniwersyteckich oraz dużych miastach dostępność ta była na poziomie wystarczającym, zbliżonym do dostępności w miastach Europy”.