Reklama

Znachorzy byli bliżej pacjentów niż lekarze. „Co łaska” i brak dystansu społecznego

Stary świat znachorów, dmuchaczy i babek w końcu przegra, stanie się powidokiem. Lecz zanim to się stanie, minie jeszcze trochę czasu. Lekarz bywał bezsilny wobec przekonań i obyczajów swoich pacjentów, tym bardziej że podzielali je nie tylko niepiśmienni chłopi, lecz również członkowie lokalnych elit.
Nie ulega wątpliwości, że dostęp do opieki zdrowotnej w pierwszych dekadach Polski Ludowej stał się

Nie ulega wątpliwości, że dostęp do opieki zdrowotnej w pierwszych dekadach Polski Ludowej stał się łatwiejszy. Na zdjęciu Ośrodek Zdrowia w Chełmnie, listopad 1946 r.

Foto: nac

Fragment książki Marcina Stasiaka „Lekarze prowincjonalni”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Czarne, Wołowiec 2026

Przed II wojną światową przeciętny mieszkaniec wsi stykał się z lekarzem rzadko i tylko w wyjątkowych sytuacjach. Po pierwsze dlatego, że lekarzy w przedwojennej Polsce było niewielu: w 1928 r. na 10 tys. mieszkańców przypadało nieco powyżej 3 lekarzy, a dziesięć lat później odsetek wzrósł tylko nieznacznie – do 3,7. Jeszcze mniej optymistycznie (…) przedstawiała się statystyka obejmująca lekarzy dentystów. Jak zauważyła Elżbieta Więckowska w pracy poświęconej lekarzom w II Rzeczypospolitej: „Pod względem dostępności pomocy lekarskiej Polska lokowała się na przedostatnim miejscu na tle innych państw europejskich. Tylko w miastach uniwersyteckich oraz dużych miastach dostępność ta była na poziomie wystarczającym, zbliżonym do dostępności w miastach Europy”.

Pozostało jeszcze 95% artykułu

Czytaj dalej bez ograniczeń – kup dostęp w ofercie specjalnej

Teraz miesięczna subskrypcja już od 9,90 zł (zamiast od 19 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

- dostęp do wszystkich treści na serwisie RP.PL,
- Plus Minus – treści publicystyczno-reporterskie,
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama