Napaść hitlerowskich Niemiec na Polskę 1 września 1939 roku rozpoczęła najstraszliwszy konflikt zbrojny w dziejach. Wojna ta nie tylko przyniosła niewyobrażalną skalę cierpienia, śmierci i zniszczeń, ale również odcisnęła piętno na kolejnych pokoleniach, które niosą w sobie traumę tej tragedii sprzed ponad ośmiu dekad.
Czytaj więcej
Przez dziesięciolecia utrwalano mit „czystego Wehrmachtu”, który rzekomo nie uczestniczył w zbrodniach wojennych. Fakty są inne – od pierwszego dni...
Z roku na rok ubywa spośród nas uczestników i świadków wojennej tragedii, których osobiste świadectwa stanowiły podstawę zbiorowej pamięci o latach okupacji naszego kraju. Były one nie tylko fotografią historycznych wydarzeń widzianych z jednostkowej perspektywy, ale niosły również moralne przesłanie. Było to przesłanie o przestrodze dla kolejnych pokoleń, by to wojenne piekło nigdy się nie powtórzyło, a bolesna przeszłość nie stała się przeszkodą w pojednaniu między narodami.
Jak relacje z Niemcami ewoluowały na przestrzeni lat
„Kiedy pierwszy raz przyjechałam w 1959 r. na odsłonięcie tego pięknego pomnika w Ravensbrück, jechałam pełna nienawiści, żalu, złości na Niemców. Kiedy jechaliśmy autokarem z Berlina Wschodniego, to zarówno w części wschodniej, jak i w Berlinie Zachodnim, zwykli Niemcy też nas nienawidzili. Grozili nam pięściami i rzucali w nas kamieniami, chociaż my nie uczyniliśmy Niemcom żadnej krzywdy.” – tak mówiła podczas tegorocznych obchodów wyzwolenia obozu koncentracyjnego Ravensbrück Janina Iwańska, jego była więźniarka.
Musimy przypominać, że za zbrodniami dokonanymi przez Niemców i ich sojuszników stała ideologia oparta na nienawiści, rasizmie i antysemityzmie
W swym przejmującym przemówieniu opowiedziała o tym, jak jej relacje z Niemcami ewoluowały na przestrzeni lat: „Teraz w tych wszystkich miejscach mam przyjaciół i jadę na uroczystości jak na spotkanie do przyjaciół. Między nami nie ma już najmniejszej niechęci, a nawet kwitnie przyjaźń. Chciałabym, żeby wszystkie wrogie sobie narody zaprzyjaźniły się ze sobą, tak jak ja z Niemcami”. Swoje wystąpienie zakończyła przesłaniem: „Żeby wojna była tylko wspomnieniem w książkach i muzeach, a miejsca pamięci o obozach koncentracyjnych służyły przestrodze, pamięci i czci dla tych, którzy w nich musieli żyć lub umrzeć. Życzę obecnemu pokoleniu, żeby nigdy nie musiało doświadczać wojny, a żyło w pokoju i korzystało z radości życia”.
Niebezpieczna relatywizacja hitlerowskiego totalitaryzmu
Zmarła niedawno Wanda Traczyk-Stawska podczas obchodów 80. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego tak mówiła o relacjach polsko-niemieckich: „Myślę, że przyszedł czas, żeby sobie nawzajem wybaczyć, jak to między sąsiadami. Bądźmy dobrymi sąsiadami. Razem mamy siłę, żeby powstrzymać Rosję”.
Czytaj więcej
Na razie jest niewielki postęp w realizacji przedsięwzięcia upamiętniającego polskie ofiary Trzeciej Rzeszy. Nie znaczy to, że powstanie zgodnie z...
Nie powinniśmy dopuścić do tego, by te i wiele innych świadectw polskich bohaterek i bohaterów walki o wolną Polskę oraz ofiar nazistowskiej machiny terroru zostały zagłuszone przez ekstremistycznych polityków, którzy pamięć o wojennych zbrodniach cynicznie wykorzystują do budzenia nacjonalistycznych demonów i wzmacniania antyniemieckich resentymentów.
Z roku na rok ubywa spośród nas uczestników i świadków wojennej tragedii, których osobiste świadectwa stanowiły podstawę zbiorowej pamięci o latach okupacji naszego kraju.
Musimy przypominać, że za zbrodniami dokonanymi przez Niemców i ich sojuszników stała ideologia oparta na nienawiści, rasizmie i antysemityzmie. W narzucanej przez rodzimą skrajną prawicę narracji nacisk kładzie się na narodowość sprawców, pomijając ich ideowe motywacje. To niebezpieczna relatywizacja hitlerowskiego totalitaryzmu. Z drugiej strony mamy politykę historyczną naszego zachodniego sąsiada, w myśl której nazizm był wobec niemieckiego społeczeństwa czymś zewnętrznym i narzuconym siłą. Taka opowieść również musi budzić sprzeciw.
Wciąż są rozbieżności wymagające wzajemnego przepracowania
Pamięć o ofiarach II wojny światowej wymaga historycznej prawdy, bo tylko w oparciu o nią można tworzyć przestrzeń dialogu i pojednania między narodami. W relacjach polsko-niemieckich przez ostatnie dekady sporo na tym polu osiągnęliśmy i nie wolno tego dorobku zaprzepaścić.
Czytaj więcej
Berliński pomnik polskich ofiar wojny miał być wyraźnym znakiem polskiej pamięci. Na razie utknął przy tymczasowym kamieniu - i przy pytaniu, kto p...
Wciąż jednak istnieją rozbieżności, które wymagają przepracowania. Cyniczne podsycanie antyniemieckich nastrojów nie tylko nie przybliży nas do osiągnięcia tego celu, ale osłabi te środowiska w Niemczech, które podzielają polską wrażliwość historyczną. I wzmocni tych, którzy nie chcą już się wstydzić za Wehrmacht. A ci rosną ostatnio w siłę…