Na starość dziękuję Bogu, że byłem wtedy wśród strajkujących stoczniowców, bo jeszcze nie wiedzieliśmy, że właśnie rozpoczął się ostateczny upadek komunizmu od Władywostoku przez Moskwę i Warszawę po Berlin. Nie obaliło go zbrojne powstanie uciśnionych, ale solidarny opór robotników i wspierającej ich inteligencji.
Wprawdzie trzeba było czekać jeszcze 9 lat, aby 4 czerwca 1989 roku – w wyniku „półwolnych” wyborów – powstała niekomunistyczna większość w polskim Sejmie, a wkrótce pierwszy w bloku sowieckim niekomunistyczny rząd z niezapomnianym premierem Tadeuszem Mazowieckim na czele.
Przełomowe daty należy pamiętać
Ale nie byliśmy sami: rzekomo niezwyciężona armia sowiecka właśnie została pokonana w Afganistanie i to około 60 lat po jej klęsce w wojnie z Polską. Jednocześnie Stany Zjednoczone prezydenta Ronalda Reagana narzuciły Moskwie taki wyścig zbrojeń rakietowych, któremu sowiecka technika nie była w stanie sprostać. Michaił Gorbaczow – jako grabarz Sowietów – nie pojawił się z dobrej woli moskiewskiego politbiura, lecz został wymuszony przez te trzy wielkie wyzwania stojące przed Kremlem. Jedno z nich nazywało się Solidarność.
Dlatego przełomową datę 31 sierpnia 1980 trzeba pamiętać razem z 4 czerwca 1989; obie są historyczne i przełomowe nie tylko dla Polski. Ale to jeszcze mało: sierpień 1980 nie byłby możliwy bez września 1976. To akurat okrągła rocznica i jeszcze bardziej zapomniana historyczna data: wtedy właśnie powstał Komitet Obrony Robotników, jako spontanicznie uformowane grono inteligencji świadczącej pomoc robotnikom Ursusa i Radomia strajkującym w czerwcu 1976 roku, potem poddawanym represjom przez komunistyczny reżim. Inicjatorami byli Stanisław Barańczak, Jacek Kuroń, Antoni Macierewicz, ks. Jan Zieja i wielu innych: przedwojenni PPS-owcy, rozproszeni dotąd opozycjoniści, działacze katoliccy i niepodległościowi. Wśród tych, którzy szybko dołączyli do tego gremium, trzeba wymienić Bogdana Borusewicza, Mirosława Chojeckiego, Adama Michnika i także wielu innych. Ich polityczne drogi nieraz się rozeszły, ale pozostało dzieło najważniejsze: solidarność pisana jeszcze z małej litery. Solidarność, jako wartość moralna i obowiązek, rozumiana tak, jak powiada Ewangelia: „jeden drugiego brzemiona noście”. Oni to zapoczątkowali i tak zostało. Taka jest istota zarówno solidarności, jak i Solidarności.
Czytaj więcej
46 lat temu strajkujący pracownicy Wybrzeża położyli kamień węgielny pod budowę współczesnej wolnej i zasobnej Polski. Dlatego rocznica porozumień...