Jednym z najbardziej dotąd rozpowszechnionych, nie tylko u nas w Polsce, nieprawdziwych przekonań, była pewność, że pojawiające się w funkcjonowaniu społeczeństwa problemy, złe praktyki, błędy, niedostatki najlepiej rozwiąże biologia. Nasze myślenie o świecie zasadniczo ukształtowała wiara w naturalny postęp, dlatego automatycznie uznajemy, że młodsze pokolenia, nieobciążone, lepiej wykształcone i otwarte na świat na pewno ostatecznie rozwiążą nasze wszystkie deficyty.

Czytaj więcej

Marek A. Cichocki: Kraj pozorowanego rozwoju i amatorskiej polityki

Polacy są równocześnie malkontentami i niepoprawnymi optymistami

W Polsce ta wiara ma solidne, wydawałoby się, podstawy. Od upadku komunizmu nieprzerwanie doświadczamy przecież postępu i rozwoju – z pokolenia na pokolenie. Nawet jeśli krytycznie oceniamy jakieś segmenty rzeczywistości, na przykład funkcjonowanie państwa, albo administracji, czy elit lub partii politycznych, wciąż wierzymy, że pomimo tego wszystkiego Polska i Polacy mają jakiś magiczny wręcz potencjał rozwoju. Pomimo wytykanego nam wciąż narodowego malkontenctwa jesteśmy jako zbiorowość niepoprawnymi optymistami.

Entuzjazm jest w życiu narodowym czynnikiem faktycznie niezbędnym, ale może też prowadzić do specyficznej ślepoty. Sprawia ona, że nie widzimy, jak w nowych pokoleniach rodzą się i rozwijają źródła zepsucia, korupcji, nadchodzących poważnych problemów. Ślepota polega więc na tym, że zakładamy, że nasz rozwój wynika wyłącznie z entuzjazmu: wystarczy chłonąć to, co przynosi nam świat, pozbyć się uprzedzeń i obciążeń, włącznie ze wstydem, do gruntu i bez ceregieli wykorzystać wszystko, co przynoszą nam nowe technologie i nowe możliwości. Jednak produkt, który w ten sposób otrzymujemy może być przerażający i niebezpieczny.

Czytaj więcej

Marek A. Cichocki: Słabe państwo i dwa wrogie narody

Nowe pokolenie i replikacja cech negatywnych

Celowo używam tego nieładnego określenia – produkt, gdyż jest ono adekwatne do zjawiska. Nowe pokolenie rozwijające się w warunkach obiektywnie korzystnych staje się produktem replikacji cech negatywnych. Reguły czy instytucje, odpowiedzialne za edukację i formowanie nowych pokoleń wchodzących w życie, a potem ich funkcjonowanie w państwie i gospodarce, okazują się słabe i bezradne, stając się fabryką przyszłych nieszczęść.

Nie ukrywam, że piszę to wszystko pod wrażeniem ostatnich dni, które przyniosły sprawę słynnego raportu Fundacji Marka Polska. Zapewne utonie ona w typowej dla nas politycznej jatce. Ale jest ona dużo poważniejsza. Niezależnie od intencji autorów ten raport jest nie tylko wstydem, ale powinien stać się również prawdziwym ostrzeżeniem.

Współprowadzący podcast „Niemcy w ruinie?”