Współczesna Polska to słabe państwo i dwa nienawidzące się narody. Chętnie dzielimy się swoimi krytycznymi ocenami na temat ustroju I Rzeczpospolitej, nadużywania wolności i destrukcyjnego mechanizmu bezrządów, albo na temat II Rzeczpospolitej i jej chaosu sejmokracji oraz autorytaryzmu sanacji. Natomiast dużo mniej skorzy jesteśmy podsumować nasze własne osiągnięcia ostatnich 35 lat. Czy możemy uważać się za lepszych od naszych przodków, bo stworzyliśmy trwalszy i mocniejszy byt polityczny?

Czytaj więcej

Marek A. Cichocki: Radykalny zwrot ku oswajaniu przemocy

Państwowcy to najwięksi przegrani III RP

Jak wypadamy na tle naszej politycznej historii, trudno jest dzisiaj rozstrzygnąć z jednego zasadniczego powodu: Polska jako słabe państwo i dwa wrogie narody nie zostały dotąd poddane jedynemu prawdziwemu testowi przetrwania, jakim jest w polityce międzynarodowej bezpośrednie, egzystencjalne zagrożenie – a więc konflikt zbrojny. Zaskakująco okazała się natomiast konstrukcją sprzyjającą silnemu gospodarczemu i społecznemu rozwojowi ostatnich trzech dekad oraz zdolną przetrwać nagłe systemowe kryzysy, takie jak załamanie finansowe Zachodu, pandemia czy wojna na Wschodzie. Ale nie możemy być pewni, że to wystarczy w chwili prawdziwej próby.

Państwowcy, zwolennicy budowania silnych i politycznie niezależnych struktur państwa są dzisiaj chyba jednymi z największych przegranych III RP. Sądownictwo, prokuratura, edukacja, administracja, media publiczne, dyplomacja stopniowo stały się obszarami, które nie służą państwu i obywatelom, ale politycznemu konfliktowi. Chociaż podobno coraz więcej Polaków zmęczonych jest polityczną polaryzacją, nie potrafią oni stworzyć żadnej skutecznej i alternatywnej reprezentacji. Dlatego nakręcanie konfliktu między dwoma wrogimi narodami pozostaje główną receptą na zdobywanie i konsolidowanie władzy przez pozbawionych skrupułów, cynicznych liderów.

Czytaj więcej

Jan Zielonka: Wojny historyczne to zajęcie polityków

Nadchodzą trudniejsze czasy dla Polski. Możemy stać się ofiarą zmian geopolitycznych

Czasy, które nadchodzą, będą jednak trudniejsze. Słabe państwo i dwa wrogie narody w świecie, w którym rośnie skłonność do stosowania przemocy i łamania wspólnych reguł, mogą szybko zamienić się w łatwą ofiarę. Wzajemna nienawiść w każdej dowolnej sprawie i niezdolność do budowania nawet taktycznych porozumień między sobą stały się głównymi cechami naszej kultury politycznej. W praktyce zamyka to drogę do budowania strategii wspólnego przetrwania i otwiera na działania naszych zewnętrznych wrogów. W efekcie możemy ponownie utracić to, co dla wspólnoty politycznej jest najważniejsze: wolność do samodzielnego budowania własnej przyszłości.

Autor jest współprowadzącym podcast „Niemcy w ruinie?”