Estera Flieger: Idźcie, ludzie kochani, do kina na „Kandydatów śmierci”
Reżyser Maciej Cuske kilkanaście lat temu zabrał swojego syna i jego dwóch przyjaciół na wakacje, by nakręcić horror, co następnie stało się rodzinno-przyjacielską tradycją. Autor dokumentu już mnie miał! A film, jak ścisnął w pierwszych minutach, tak nie chciał puścić do końca.
Być może deklaracja „nie oglądam polskiego kina” pada dziś rzadziej niż kiedyś, ale wciąż jest moim zdaniem obciachowa. Nie będę udawać: nie oglądam każdego filmu i są reżyserzy, których omijam szerokim łukiem, ale najpiękniejsze chwile w kinie przeżyłam w tym roku dzięki polskim produkcjom. Chodzi mi o reżyserski debiut Emi Buchwald – „Nie ma duchów w mieszkaniu na dobrej” (dla mnie – objawienie) oraz dokument Macieja Cuske „Kandydaci śmierci”. Pierwszy film miał premierę 13 marca. Nie będzie więc łatwo zobaczyć go w kinie. Drugi właśnie do nich wszedł, a ten felieton jest po to, abym mogła na niego wysłać swoich Czytelników i Czytelniczki, ponieważ bardzo ich lubię i chciałabym, żeby go zobaczyli.
Zabookuj najlepsze treści na wakacje!
Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.
Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.