Greta Garbo była jedną z największych gwiazd w historii Hollywood. Karierę rozpoczynała w czasach kina niemego, a później zdobyła ogromną popularność również dzięki rolom w filmach dźwiękowych. Teraz – ponad sto lat po jej debiucie i wiele lat po śmierci – aktorka ponownie pojawiła się na ekranie. Jej powrót umożliwiła sztuczna inteligencja, dzięki której odtworzono nie tylko jej wygląd i charakterystyczne gesty, ale także głos.
Jak informuje brytyjski dziennik „The Guardian”, cyfrowa wersja Garbo została przygotowana na potrzeby reklamy szwedzkiego producenta łożysk SKF. Realizm uzyskanego efektu sprawił, że krewni aktorki, którzy zarządzają prawami do jej wizerunku, zaczęli rozważać możliwość wykorzystania podobnej technologii również w produkcjach filmowych.
Czytaj więcej
Nadciąga rewolucyjna zmiana wyglądu szwedzkich monet i banknotów. Króla zastąpią na nich m.in. Greta Garbo i Ingmar Bergman.
„Niesamowite i niezwykle realistyczne”. Krewny aktorki nie krył wzruszenia
Craig Reisfield, jeden z trzech członków rodziny odpowiedzialnych za zarządzanie dziedzictwem Grety Garbo, przyznał w rozmowie z „The Guardian”, że był zdumiony jakością cyfrowej rekonstrukcji swojej krewnej. – Nie powiem, że nie, zwłaszcza po tym, co zobaczyłem. To naprawdę niesamowite i niezwykle realistyczne. Dlaczego więc nie mielibyśmy w jakiś sposób przywrócić Grety Garbo do kina? – powiedział Reisfield, zapytany o możliwość wykorzystania cyfrowej wersji aktorki w kolejnych rolach.
Reisfield jest Amerykaninem o szwedzkich korzeniach. Osobiście znał Garbo, kiedy mieszkała w Nowym Jorku. Bywał jej kierowcą i regularnie spotykał się z nią podczas rodzinnych uroczystości. Jak przyznał, możliwość ponownego zobaczenia jej na ekranie była dla niego szczególnie poruszającym doświadczeniem. – Byłem pod ogromnym wrażeniem tego, jak udało się odtworzyć i odpowiednio wykorzystać jej charakterystyczne gesty, strój, rysy twarzy, a nawet głos – powiedział.
Dodał, że możliwości technologii były dla niego zaskakujące nie tylko pod względem technicznym, lecz także emocjonalnym. – To, co udało się osiągnąć, było zdumiewające i robiło ogromne wrażenie. Dla mnie, jako osoby, która znała ją osobiście, było to również wzruszające – podkreślił.
Ikona stylu w spocie przemysłowym? Za tą decyzją stoi niezwykła historia
Wybór Grety Garbo do kampanii reklamowej szwedzkiego koncernu nie był przypadkowy. Aktorka była związana z firmą SKF już na samym początku swojej kariery. W 1921 r. wystąpiła w filmie promocyjnym przedsiębiorstwa z siedzibą w Göteborgu. Była to jej druga rola ekranowa. Ponad sto lat później firma postanowiła nawiązać do tej historii, wykorzystując nowoczesną technologię do ponownego przedstawienia Garbo w materiale reklamowym.
Powstały z Garbo film trwa 99 sekund. Cyfrowa wersja aktorki pojawia się w nim naprzemiennie z ujęciami łożysk produkowanych przez SKF.
To nietypowe zestawienie, biorąc pod uwagę dorobek Garbo, która w złotej epoce Hollywood była symbolem elegancji. Do jej najbardziej znanych kreacji należały rola słynnej baletnicy w filmie „Grand Hotel” z 1932 r. oraz postać kurtyzany w produkcji „Camille” z 1936 r.
Choć najnowszy występ aktorki ogranicza się do reklamy przemysłowej, jego jakość skłoniła rodzinę do rozważenia znacznie szerszego wykorzystania jej cyfrowej rekonstrukcji.
Czytaj więcej
Urodził się i od razu o mało nie zginął. Żeby przetrwać, po wojnie sprzedawał bułki i gazety – do czasu aż zagrał żigolaka we francuskim filmie i s...
Generatory, opisy tekstowe i zakazane zdjęcia. Jak powstała cyfrowa Garbo?
Przygotowanie cyfrowej wersji aktorki wymagało zastosowania technologii zupełnie innych niż te, z których korzystano na początku jej kariery, kiedy filmy rejestrowano kamerami z ręcznym napędem.
Twórcy reklamy wykorzystali modele generatywnej sztucznej inteligencji, w tym chiński Seedream oraz Nano Banana Pro firmy Google. Co istotne, nie wprowadzali do nich archiwalnych fotografii ani nagrań przedstawiających Garbo – materiały te były bowiem chronione prawem autorskim.
Zamiast tego posłużono się szczegółowymi opisami tekstowymi, na podstawie których systemy AI wygenerowały jej podobiznę. Uwzględniono przy tym charakterystyczne cechy wyglądu aktorki, takie jak jasnoniebieskie oczy oraz falowane blond włosy.
Następnie rolę odegrał prawdziwy aktor, na którego postać nałożono wygenerowany komputerowo wizerunek Garbo. Jej głos odtworzono natomiast na podstawie nagrania pochodzącego z jednego z wczesnych filmów.
Jak zauważa „The Guardian”, cyfrowa wersja Grety Garbo wygląda na tyle naturalnie, że udało się uniknąć problemu, z którym nierzadko mierzą się twórcy wykorzystujący sztuczną inteligencję. Chodzi o zjawisko, które występuje wtedy, gdy komputerowo wygenerowana postać bardzo przypomina prawdziwego człowieka, ale drobne różnice w jej wyglądzie lub zachowaniu sprawiają, że wydaje się nienaturalna.
W przypadku cyfrowej Grety Garbo twórcom udało się osiągnąć poziom realizmu, który zrobił wrażenie nawet na osobach znających aktorkę osobiście – podkreśla dziennik.
„Ghostploitation” czy przyszłość kina?
Wykorzystywanie sztucznej inteligencji do odtwarzania wizerunków zmarłych artystów staje się jednym z głównych tematów dyskusji o przyszłości przemysłu filmowego. Praktyka ta, określana przez niektórych krytyków mianem „ghostploitation”, czyli wykorzystywania cyfrowych podobizn zmarłych osób, budzi bowiem kontrowersje dotyczące granic stosowania nowych technologii.
Jednocześnie coraz więcej przedstawicieli branży filmowej interesuje się możliwościami generatywnej sztucznej inteligencji. Kilka dużych hollywoodzkich wytwórni inwestuje w przedsiębiorstwa rozwijające tę technologię lub nawiązuje współpracę z nowymi studiami specjalizującymi się w produkcjach wykorzystujących AI.
Nad filmami powstającymi z wykorzystaniem sztucznej inteligencji pracują również doświadczeni reżyserzy, w tym Ron Howard („Kod da Vinci”) czy Paul Schrader („Taksówkarz”). Jednocześnie pojawia się coraz więcej twórców, którzy dzięki nowym technologiom docierają do szerokiego grona odbiorców, nie korzystając ze wsparcia tradycyjnych hollywoodzkich wytwórni filmowych.
Rozwój tych technologii otwiera nowe możliwości produkcyjne, ale jednocześnie rodzi pytania o sposób wykorzystywania wizerunków aktorów, którzy nie mogą już osobiście wyrazić zgody na udział w kolejnych projektach.
Czytaj więcej
Czarodziejskie, uwodzicielskie, nieprzewidywalne, czyli dwie boginie kina: Marlena Dietrich i Greta Garbo.
Czy Greta Garbo zgodziłaby się na cyfrowy powrót?
W rozmowie z „The Guardian” Craig Reisfield został zapytany o to, czy – jego zdaniem – sama Greta Garbo chciałaby kontynuować karierę aktorską dzięki sztucznej inteligencji. Odpowiadając, zwrócił uwagę, że artystka już za życia uczestniczyła w jednej z największych technologicznych przemian w historii kina. – Była pionierką kina w epoce filmu niemego. Z powodzeniem przeszła do filmów dźwiękowych – przypomniał Reisfield.
Jego zdaniem doświadczenia Garbo oraz jej umiejętność przyciągania publiczności sprawiają, że możliwość cyfrowego powrotu aktorki nie wydaje się czymś nierealnym. – Biorąc pod uwagę jej dorobek oraz zdolność fascynowania i nawiązywania kontaktu zarówno z męską, jak i żeńską publicznością, wyobrażenie sobie jej jako aktorki wykorzystującej sztuczną inteligencję nie jest czymś niepojętym – ocenił.
Reisfield zaznaczył jednocześnie, że osoby zarządzające prawami do nazwiska, głosu, wizerunku oraz wykorzystania postaci Garbo w działalności promocyjnej podchodzą do potencjalnych współprac bardzo ostrożnie. Ich celem jest – jak podkreślił – „zachowanie, ochrona i wzbogacanie” dziedzictwa aktorki.
W przeszłości wizerunek Garbo – już po jej śmierci – był wykorzystywany przez znane domy mody, w tym Ferragamo, Gucci i Louis Vuitton. Reklama SKF jest jednak pierwszym przypadkiem ponownego przedstawienia aktorki w ruchomym obrazie z wykorzystaniem sztucznej inteligencji.