List opatrzony był datą 12 sierpnia 1982 r. – powstał zatem na osiem lat przed narodzinami obecnej właścicielki domu w Hockley. Historię opisuje BBC. 

Kapsuła czasu ukryta pod schodami

Gdy 36-letnia Michelle Harwood otrzymała od robotnika budowlanego niewielki, pożółkły skrawek papieru znaleziony w szczelinie schodów, nie spodziewała się, jaka historia się z nim wiąże. 

Tekst wyróżniał się niezwykle starannym, dziecięcym charakterem pisma. Jak wyjaśniła później w rozmowie z BBC jego autorka, w latach 80. XX wieku tworzenie takich „kapsuł czasu” było niezwykle popularne m.in. za sprawą brytyjskiego programu telewizyjnego „Blue Peter”. Jako 10-letnia wówczas dziewczynka postanowiła schować list do przyszłego znalazcy po tym, jak jej ojciec odkrył niewielką wnękę w konstrukcji schodów. Co ciekawe, z całej swojej rodziny w liście wymieniła z imienia jedynie kota o imieniu Kizzy, którego określiła jako „lokalną legendę”.

Błyskawiczny odzew w sieci. Autorkę listu odnaleziono w ciągu godziny

Chcąc dowiedzieć się czegoś więcej o autorce, Michelle Harwood opublikowała zdjęcie znaleziska rano na lokalnej grupie społecznościowej na Facebooku. Choć podchodziła do pomysłu sceptycznie i uważała to za szukanie w ciemno, moc internetu przerosła jej oczekiwania.

Już po godzinie od publikacji wiele osób rozpoznało autorkę i oznaczyło pod postem Rachel Miles (wówczas Rachel North) – obecnie 54-letnią nauczycielkę mieszkającą w Milton Keynes.

Czytaj więcej

Fińscy naukowcy wrzucili do jeziora 1500 choinek. Ekosystem całkowicie się zmienił

Niezwykły zbieg okoliczności. „Gęsia skórka”

Gdy stacja BBC skontaktowała się z autorką, kobieta nie kryła wzruszenia i radości na wieść, że jej dziecięca wiadomość ujrzała światło dzienne. „Pomyślałam po prostu, że byłoby całkiem miło wysłać list w przyszłość i jestem oczywiście zachwycona, widząc, że ktoś go znalazł” – powiedziała.

Kobieta była także zaskoczona tym, jak wiele osób ją pamiętało. Rodzina Miles mieszkała na osiedlu Betts Farm Estate, gdy było ono jeszcze placem budowy, na którym dzieci urządzały sobie zabawy. 

Znalazczyni opisała natomiast moment, w którym zobaczyła list:  „Przeczytanie słów »dla znalazcy« od razu wywołało u mnie gęsią skórkę” – powiedziała. „Nie mogłam uwierzyć, że ta notatka leżała tam dłużej, niż ja żyję”.

Okazało się, że obie kobiety wiele łączy. Obie rodziny w tym samym domu trzymały koty – obecność dawnych czworonogów wyjaśniła m.in. drzwiczki dla kota zamontowane w drzwiach, które Harwoodowie zastali po wprowadzeniu się. Pojawiły się też zbieżności dotyczące rodzinnych stron mężów obu kobiet.