Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakimi argumentami kierował się sąd, wydając list żelazny wbrew jednoznacznemu sprzeciwowi prokuratury.
- Dlaczego ucieczka i posługiwanie się fałszywym paszportem nie stanowiły przeszkody w uzyskaniu gwarancji nietykalności.
- Jak oceniono realne ryzyko matactwa i wpływania na świadków po ewentualnym powrocie posła do Polski.
- W jaki sposób dobrowolny powrót podejrzanego jest zbieżny z interesem wymiaru sprawiedliwości.
Sąd Okręgowy w Warszawie wydał Marcinowi Romanowskiemu list żelazny mimo braku zgody Prokuratury Krajowej na jego wydanie. Poseł PiS ukrywał się od grudnia 2023 r. przed polskimi organami ścigania. – Objęcie podejrzanego rękojmią listu żelaznego nie jest nagrodą – podkreślił w uzasadnieniu sędzia Konrad Mielcarek. Uzasadnienie postanowienia liczy 14 stron. Sędzia nie rozstrzyga w nim, czy Marcin Romanowski rzeczywiście przebywa w Naddniestrzu, skąd w sierpniu miał nadać list do sądu, a o których to zdarzeniach pisała „Rzeczpospolita”.
Co stwierdził sąd w sprawie listu żelaznego dla Marcina Romanowskiego?
Po pierwsze, że sprzeciw prokuratora nie jest dla sądu wiążący, a żadna z okoliczności wskazanych przez prokuratora nie może „automatycznie prowadzić do wniosku o braku podstaw do wydania listu żelaznego”.
Wątpliwości co do deklarowanego przez Romanowskiego konkretnego miejsca pobytu za granicą – w ocenie sądu – „nie mają zasadniczego znaczenia dla rozstrzygnięcia, skoro art. 281 § 1 k.p.k. wymaga jedynie ustalenia, że podejrzany przebywa poza granicami Rzeczypospolitej Polskiej”.
Z kolei posługiwanie się przez niego paszportem wystawionym na inne dane (Romanowski pisał o tym we wniosku o list) „niewątpliwie obciąża ocenę dotychczasowej postawy podejrzanego”, ale nie może być oceniane w oderwaniu od treści złożonego przez niego oświadczenia, „że dobrowolnie wróci do kraju i podda się rygorom związanym z listem żelaznym”.
Czytaj więcej
Sąd zdecydował o wydaniu listu żelaznego byłemu wiceministrowi sprawiedliwości Marcinowi Romanowskiemu, który ma status podejrzanego w śledztwie do...
Sąd stwierdził, że były wiceminister sprawiedliwości nie utrudniał postępowania, a tylko korzystał z dostępnych środków prawnych, czyli z prawa do obrony. Co więcej, po wcześniejszym zatrzymaniu i odmowie zastosowania aresztowania, Romanowski „ponownie stawił się w Prokuraturze Krajowej i uczestniczył w czynności przedstawienia mu dalszych zarzutów”.
List żelazny to nie nagroda, ani nie przywilej
Poważniejsze znaczenie miało późniejsze niestawienie się na posiedzenie w sprawie tymczasowego aresztowania i opuszczenie kraju – jednak list żelazny jest właśnie dla takich osób. „Konstrukcja listu żelaznego zakłada bowiem właśnie stworzenie osobie przebywającej za granicą prawnej gwarancji odpowiadania z wolnej stopy w zamian za dobrowolne poddanie się jurysdykcji organów polskich i przestrzeganie warunków określonych w art. 282 § 1 k.p.k.” – zaznaczył Sąd.
Dlatego wskazane przez prokuratora fakty mają wpływ „na ocenę wiarygodności zobowiązań podejrzanego, lecz nie mogą być traktowane jako samoistne i definitywne przeszkody do zastosowania instytucji listu żelaznego” – podkreślił.
I zaznaczył, że „List żelazny nie ma charakteru »nagrody«, ani szczególnego »przywileju«, którego uzyskanie uzależnione byłoby od pozytywnej oceny dotychczasowej postawy podejrzanego”.
Podejrzany nie ingeruje w materiał dowodowy
Sąd w uzasadnieniu podsumował ponad dwuletnie starania polskiej prokuratury o sprowadzenie Marcina Romanowskiego do Polski. „Pomimo stosowania od grudnia 2024 r. najdalej idących instrumentów krajowych i międzynarodowych, nie doprowadziły one do zatrzymania podejrzanego i przeprowadzenia z jego udziałem dalszych czynności procesowych. Okoliczność ta ma znaczenie dla oceny zasadności wydania listu żelaznego, gdyż w konkretnych realiach sprawy może on doprowadzić do osiągnięcia celu, którego pomimo zatrzymania, a następnie zastosowania tymczasowego aresztowania, listu gończego oraz Europejskiego Nakazu Aresztowania, dotychczas osiągnąć się nie udało” – czytamy w uzasadnieniu sądu.
Czytaj więcej
„Ależ porażka rządu i prokuratury”, „orzeczenie jest delikatnie mówiąc niezbyt mądre” i „zasada «swoi chronią swoich» tutaj nie zadziała” – polityc...
Sędzia Mielcarek podkreślił, że „w materiale przekazanym Sądowi nie ujawniono dalszych konkretnych zachowań podejrzanego polegających na ingerowaniu w zabezpieczony materiał dowodowy lub oddziaływaniu na depozycje innych osób”. Sąd wyjaśnił, że Romanowski nie ma już wpływu na urzędników Ministerstwa Sprawiedliwości a prokuratura zgromadziła obszerny materiał dowodowy także z komunikatorów „zawierających zapisy rozmów prowadzonych pomiędzy współpodejrzanymi”, a także „przesłuchano kluczowych świadków i współpodejrzanych”, co prowadzi do konkluzji, że „zasadnicze źródła dowodowe zostały już zabezpieczone”, a ryzyko matactwa jest niskie.
„Podejrzany nie pełni od dawna funkcji ministerialnych, nie ma relacji służbowych z urzędnikami i realnego wpływu na osoby oraz dokumenty istotne dla prowadzonego śledztwa. Upływ czasu i stan postępowania istotnie zmniejszają wagę obawy matactwa jako przesłanki wymagającej izolacji” – pisze sąd w swoim uzasadnieniu. Co więcej, Sąd Apelacyjny już w październiku 2024 r. uznał, że wobec współsprawców czynów, które zarzuca się Romanowskiemu, wystarczą środki wolnościowe do zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania.
Z drugiej strony sąd krytycznie ocenił ucieczkę Romanowskiego. „Z materiału sprawy wynika, że podejrzany opuścił terytorium Polski, następnie przebywał na terenie innego państwa Unii Europejskiej, gdzie uzyskał azyl polityczny, przy czym jego wyjazd nastąpił w momencie rozpatrywania przez sąd wniosku o zastosowanie izolacyjnego środka zapobiegawczego. Aktualnie, jak wynika z informacji samego podejrzanego, ma on przebywać na terenie Mołdawii – Naddniestrza. Nie ulega wątpliwości, że tego typu zachowanie zostało ocenione przez sądy stosujące tymczasowe aresztowanie jako intencjonalne zachowanie nakierowane na uniknięcie odpowiedzialności karnej” – dowodził sędzia Mielcarek.
Z drugiej strony, sąd jednak zauważył, że „dotychczasowe zachowanie podejrzanego nie pozwala na przyjęcie, że od początku postępowania konsekwentnie uchylał się on od udziału w czynnościach procesowych”. Marcin Romanowski 15 października 2024 r. stawił się w prokuraturze, gdzie ogłoszono mu zarzuty. Sąd podkreślił, że podejrzany dopiero obawiając się aresztowania „opuścił terytorium kraju”.
Sędzia Mielcarek podniósł, że „To właśnie obawa przed zatrzymaniem i tymczasowym aresztowaniem obecnie powstrzymuje podejrzanego przed powrotem do Polski, co sam podnosi on w swoim wniosku. Tymczasem do istoty instytucji listu żelaznego należy usunięcie właśnie tego bodźca do niestawiennictwa w zamian za obowiązek stawiennictwa, pozostawania w określonym miejscu i nieutrudniania postępowania”.
Sąd krytycznie ocenił fakt, że Romanowski miałby posługiwać się dokumentem paszportowym na dane innej osoby, co ujawnił w swoim wniosku o wydanie listu żelaznego. „Na pierwszy rzut oka jest to bardzo mocny argument przeciwko rękojmi, bowiem pokazuje zdolność podejrzanego do ukrywania tożsamości i miejsca pobytu” – ocenia sędzia. Z drugiej strony deklaruje, że dobrowolnie wróci do kraju.
Czytaj więcej
Sąd uznał, że lepszą decyzją będzie wydanie listu żelaznego Marcinowi Romanowskiemu i wyjaśnienie sprawy niż opieranie się na dotychczas nieskutecz...
Według sądu „rękojmia przy liście żelaznym nie musi oznaczać przekonania sądu, że podejrzany jest człowiekiem absolutnie godnym zaufania”, a „za negatywną prognozą przemawiają jego wcześniejsze konkretne działania wskazujące na matactwo i świadome posługiwanie się inną tożsamością”. Z drugiej strony jest też prognoza pozytywna. To „upływ czasu, utrata przez podejrzanego pozycji umożliwiającej oddziaływanie na urzędników, zaawansowanie śledztwa i zabezpieczenie materiału, deklarowana gotowość do rezygnacji z dalszego ukrywania się oraz możliwość natychmiastowego odwołania listu w razie naruszenia warunków”.
Według sądu dobrowolny powrót Marcina Romanowskiego do kraju jest zbieżny z interesem wymiaru sprawiedliwości. „Powrót do kraju umożliwia podejrzanemu ustabilizowanie sytuacji osobistej i rodzinnej, wykonywanie mandatu posła, a także realne uczestniczenie w postępowaniu i wykonywanie prawa do obrony. Jednocześnie ten sam powrót stwarza organom procesowym możliwość dalszego prowadzenia postępowania z udziałem podejrzanego, czego dotychczas nie zapewniły tymczasowe aresztowanie, list gończy, ani instrumenty współpracy międzynarodowej” – uzasadnił sąd.
Warunki listu żelaznego i konsekwencje ich złamania przez Romanowskiego
Marcin Romanowski musi stawiać się w oznaczonym terminie na każde wezwanie sądu i prokuratora, nie może opuszczać zadeklarowanego miejsca pobytu w kraju, ani nakłaniać innych osób do składania fałszywych zeznań lub wyjaśnień ani w żaden inny sposób utrudniać postępowania karnego. Jeśli złamie ten reżim, list żelazny zostanie cofnięty.
Prokurator sprzeciwiał się wydaniu listu żelaznego – argumentował, że deklarowane miejsce pobytu podejrzanego za granicą budzi poważne wątpliwości, a wzmianka o posługiwaniu się przez niego paszportem na inną tożsamość „osłabia wykazywaną przez niego chęć do dobrowolnego uczestniczenia w czynnościach procesowych oraz obietnicę nieoddalania się z miejsca pobytu w kraju”. Sędzia Mielcarek uznał, że „sprzeciw prokuratora, o którym mowa w art. 281 § 2 k.p.k., nie ma charakteru wiążącego dla sądu okręgowego”. Powołał się przy tym na orzecznictwo Sądu Apelacyjnego w Warszawie.
– Sąd wyraźnie stwierdził, że wydanie listu żelaznego jest w żywotnym interesie prokuratury oraz wymiaru sprawiedliwości. Niezrozumiała jest postawa prokuratora, który chce to śledztwo kontynuować, chce skierować akt oskarżenia, a pomimo tego, że i w sytuacji, kiedy już nikt nie siedzi w areszcie, cały czas upiera się, żeby Marcina Romanowskiego zatrzymać i aresztować – mówi nam mec. Bartosz Lewandowski.
Czytaj więcej
Czy specjalny wydział ścigający prokuratorów przejmie sprawę zatrzymania Marcina Romanowskiego w czasie, gdy chronił go immunitet międzynarodowy? W...
Jak przypomina, Romanowski „był zatrzymany nielegalnie, naruszono jego immunitet”. – A pomimo tego w październiku przyszliśmy do prokuratury i mój klient usłyszał zarzuty. I wtedy pan prokurator żadnych środków zapobiegawczych nie zastosował. Gdyby wówczas zastosował środki wolnościowe, zakaz wyjazdu z kraju, poręczenia majątkowe, to byśmy dzisiaj nie mieli całej tej sytuacji – konkluduje mec. Lewandowski.
Decyzję podjął sędzia Konrad Mielcarek, prokuratura nie kwestionowała jego umocowania, i nie składała wniosku o jego wyłączenie, gdyż jest to tzw. neo-sędzia. Teraz ma prawo złożyć zażalenie na przyznanie Romanowskiemu listu żelaznego. Jeśli to zrobi, rozpozna je sąd apelacyjny.
– Sądzę, że takie zażalenie będzie złożone, a do tego wnioski o wyłączenie sędziów sądu apelacyjnego, ponieważ w wydziale, który rozpoznaje zażalenia jest sędzia Piotr Schab – przewiduje jeden z prawników.
Dopiero wtedy, kiedy list żelazny się uprawomocni, Marcin Romanowski wróci do kraju.